Ha Giang to moje ukochane miejsce w Wietnamie 📸

W tę podróż jechałam solo. Chciałam doświadczyć czystego piękna natury, znaleźć kradnące serce miejsce poza szlakiem i zrobić coś kompletnie nowego, lekko szalonego. Moja wewnętrzna busola nawigowała mnie do prowincji Ha Giang!

Ale nie tak od razu. Najpierw trzeba było obfitego researchu, głównie poza polskim Internetem, by znaleźć to miejsce “poza głównym szlakiem” i jeszcze dowiedzieć się o nim coś więcej. Gdy tylko zdobyłam informację, że istnieje takie Ha Giang, poczułam, że to TO! Macie tak? Wewnętrzne iskierki, które promieniują wewnątrz Ciebie i wyzwalają adrenalinę. Taka moc, która mówi Ci, że po prostu muuuusisz TO zrobić albo TO zobaczyć.

No więc zrobiłam TO!

pętla ha giang

Ha Giang – od motocyklowego laika do miłośnika

Łatwo nie było. Fakt, że na skuterach znałam się tyle, co 🐈 napłakał, podczas gdy Internet ostrzega przed tą trasą, nie ułatwiał sprawy. Pętla Ha Giang to ponoć jedna z najbardziej niebezpiecznych tras w tej części Azji. Wypadki nie są tu rzadkością, a te śmiertelne też się zdarzają. Pamiętam, jak już po powrocie jedna z Czytelniczek napisała do mnie “Na pętli Ha Giang straciłam przyjaciółkę…”.

Piszę o tym, bo sama trochę bałam się przed wyjazdem. Mniej niż moi najbliżsi, ale jednak. Musicie więc mieć świadomość, że trasa nie jest łatwa, trzeba stale być na niej ostrożnym i nie jechać szybko. Ale z drugiej strony, jest też wielu, którzy bezpiecznie przejechali tę pętlę. W tym osoby z nikłym lub żadnym doświadczeniem w prowadzeniu skutera. Na przykład ja. Podpowiem Wam, jak bezpiecznie zrobić Ha Giang Motorbike Loop. Do Waszej decyzji będzie czy trasę zrobicie, czy nie.

Szybki status mojego doświadczenia ze skuterami 🛵

  • w dzieciństwie moi kumple mieli skutery, ścigacze, quady i czasem mnie na nich wozili – 2 kółka totalnie zbrzydły mi, gdy znajomi znajomych zaczęli ginąć na drodze; hołdowałam stwierdzeniu, że “motocykliści to dawcy organów”.
  • wakacyjny pasażer skuterów, które wakacyjnie prowadził Michał na wakacjach (kiedyś ja nas przewiozłam, całe 2 km).
  • mini-wypadek w Tajlandii na Samoeng Loop – zdarte kolana i łokcie, nic poważnego (ja – pasażer).
  • brak prawa jazdy kategorii A, z kategorii B ostatnio korzystałam 9 lat temu, gdy zdawałam na prawko.

Podbudowało Was? 😂

pętla ha giang wietnam

Pętla Ha Giang – gdzie wynająć skuter?

Jako laik zdecydowałam się na najmniej niszową wypożyczalnię. Wybrałam tę, z której korzysta wiele osób i która ma świetne recenzje w Internecie. Padło na QT Motorbikes and Tours. Na miejscu okazało się, że to brytyjsko-wietnamska firma. Właściciele mają więc dość “europejską” wrażliwość, jeśli chodzi o bezpieczeństwo. To dobrze. Zanim wynajęli mi skuter, kazali mi przez 45 minut jeździć po drodze przy wypożyczalni i robić kółka. Obawiali się, bo przyjechałam do nich samiutka, mała, drobna, bez doświadczenia w dwukołowcach. Z obawami, ale wynajęli mi mojego burkliwego towarzysza – Yamahę Sirius 110cc w półautomacie.

Cena wynajmu skutera:

od 150 000 VND – 650 000 VND [25 zł -110 zł] (zależy, który wybierzecie, ale raczej ten z niższych widełek)

Za mój płaciłam 150 000 VND za dzień. Dodatkowo wzięłam do niego ubezpieczenie 70 000 VND, bo obawiałam się, że coś im spierniczę w tej machinie. Przy zakupie ubezpieczenia, jeśli coś się stanie, oni wtedy przyjeżdżają po skuter + wynajmujących. Macie wtedy gwarantowany transport do miasta Ha Giang. Aby nie było to potrzebne. Ale w razie komplikacji, przydatna sprawa, gdyż transport taksówką z pętli nie jest tani, a szpitale są bardzo średniej jakości, nie zawsze pomocne i w nielicznych miejscach.

Cena paliwa: ok. 3,10 zł – 3,30 zł

Czasem pytacie mnie, jaki skuter wybrać.

Z laika po pętli stałam się chyba jakimś guru 💪😅 Jeśli mieliście doświadczenie z motocyklami to wybierzcie według swoich odczuć. Ja jako niedoświadczona i drobna osoba dostałam 110cc – mi wystarczył. Czasem było mu trudno pod górkę i warczał, ale dało radę. Niedoświadczonym i jednocześnie drobnym osobom rekomendowałabym też 110cc. Całej reszcie zdecydowanie wszystko od 125cc. A czy automat, półautomat czy manual? To również zależy od Waszych umiejętności. Automaty na pętli Ha Giang nie są czymś najczęstszym, za to bardzo popularne są półautomaty (masz opcję zmiany biegów). Dla mnie półautomat był bardzo ok. Generalnie, jeśli nie rezerwujecie pojazdu przez Internet, zdajcie się na rekomendację właścicieli na miejscu. Zresztą, myślę, że jak zarezerwujecie jakiś skuter, a na miejscu zechcecie inny, to spokojnie będzie taka możliwość.

Na pętli Ha Giang nie wypożyczycie quadów. Jeśli kogoś by zastanawiało, tak jak mnie 😊

Czy pętlę Ha Giang da się zrobić samochodem?

Tak. Powiedzmy, że tak. Nie wszędzie nim wjedziesz, ale większość pętli spokojnie da się przejechać samochodem. Możecie go wypożyczyć na własną rękę lub poszukać agencji czy przewodnika z autem. Jest wtedy mniej funu i niektóre punkty ominiecie, ale to zawsze jakaś alternatywa!

pętla ha giang wietnam

Pętla Ha Giang – trasa

Ha Giang

Startujemy z miasta Ha Giang. Zwykle przyjeżdża się tu nocnym sleeping busem. Ja przyjechałam nim z Hanoi. Podróż to około 300 km i 8 godzin jazdy. Dotelepiecie się tam pewnie po 3 nad ranem. Kilka wypożyczalni oferuje darmowy nocleg, jeśli przyjechaliście tak późno i nazajutrz wynajmiecie u nich skuter (w QT darmowe łóżko macie przy pojawieniu się między 3.00 a 8.00 rano). Dlatego ja od razu poszłam do wypożyczalni QT. W ich hotelu znalazłam pierwszy wolny pokój i pospałam te 4 h. Po drzemce i na adrenalinie w związku z oczekiwaniem przygody, wynajęłam skuter i ruszyłam naprzód. Mimo krótkiego snu, było dobrze!

Pętlę Ha Giang polecam zrobić “na odwrót”. Zwykle kolejność trasy wygląda tak:

Ha Giang 👉 Yen Minh 👉 Dong Van 👉 Meo Vac 👉 Du Gia 👉 Ha Giang

Ja polecam zrobić tak:

Ha Giang 👉 Du Gia 👉 Meo Vac 👉 Dong Van 👉 Yen Minh 👉 Ha Giang


Dzień 1. Ha Giang – Du Gia

Czemu polecam odwrotną trasę? Ponieważ droga Ha Giang – Du Gia jest mało ruchliwa a większa część trasy nie jest przejezdna dla ciężarówek, które są największym niebezpieczeństwem tej pętli. Myślę, że warto na początku wybrać łatwiejszy fragment dla wprawy. Na tym odcinku widoki są obłędne.

PS Może niedługo i ta część trasy będzie dostępna dla ciężarówek, ponieważ budowana jest nowa droga. Czasem te remontowane drogi są wyzwaniem, ja musiałam taką żużlowo-piaskową zjeżdżać wysoko z gór. Rękę miałam ciągle na hamulcu, aż zapomniałam, gdzie jest gaz. Przestroga – jeśli traficie na remontowane drogi – zwiększcie ostrożność, bo podłoże jest zdradliwe.

Na odcinku Ha Giang – Du Gia mijasz kilka wiszących mostów: drewniany i metalowe. Malownicze rzeki, pasące się bydełko i wioseczki w dolinach. Byłam nimi oczarowana. Nimi, powietrzem i jednym z najpiękniejszych zachodów słońca, jaki obserwowałam.

wietnam pętla ha giang
wietnam pętla ha giang
wietnam pętla ha giang
pętla ha giang
wietnam pętla ha giang
wietnam pętla ha giang
wietnam pętla ha giang

Na noc dojeżdżamy do Du Gia. Polecam Wam ten klimatyczny nocleg.



Jeśli nie zdążycie dojechać do Du Gia to możecie zatrzymać się w Ca Tau. Co prawda nie są to luksusy + były tu pająki, ale jak nie zdążycie do Du Gia to o inną opcję noclegu będzie trudno.

Dzień 2. Du Gia – Dong Van

To będzie intensywny dzień! Wkładamy kaski i jedziemy! Na trasie spotkamy sporo osób z różnych mniejszości etnicznych. W Ha Giang mieszka ich ponad 20! Lud Hmongów, lud Dao czy Tay – ale o nich jeszcze wspomnę.

Targ w Meo Vac

Dojeżdżamy do Meo Vac. Miasteczko do zatankowania paliwa i pojechania dalej. No chyba że dotrzecie do niego w niedzielę! Hmm, niedziela – dzień święty? Nic z tych rzeczy, to dzień targowy w Meo Vac. W każdą niedzielę rozkłada się tu targowisko, największe w okolicy. To doskonała okazja, by spotkać lokalnych mieszkańców prowincji i przyjrzeć się ich pięknym, wielobarwnym strojom. Wielu z nich, aby dotrzeć na czas do miejscowości Meo Vac, musi wyruszyć już w sobotę i przeprawić się przez wysokie góry oraz trudne trasy.

Na targu kwitnie handel niezbędnikami do życia: podstawowymi artykułami spożywczymi, warzywami, bydłem, drobiem, winem kukurydzianym czy ryżowym. Ale możemy zastać też stoiska z… prostą elektroniką i komórkami. Próżno szukać tu turystycznych pamiątek, to nie Sapa. Dość smutnym widokiem jest jednak sprzedaż zwierząt: kurki i kurczaczki na potęgę ściśnięte w małych klatkach czy prosiątka przymocowane liną do skuterów. Tak to jednak wyglądało przed wiekami i tak wygląda teraz.

Przełęcz Ma Pi Leng

Przed nami jeszcze przełęcz Ma Pi Leng z malowniczą trasą widokową przyklejoną do zboczy gór w kolorach zielonkawo-żółtej szachownicy. 800 m niżej wije się turkusowobarwna rzeka Nho Que. Budowa tej dwudziestokilometrowej trasy była niezwykle skomplikowana i niebezpieczna (rozpoczęta w końcówce lat 60. trwała 11 lat). Samo przecięcie przełęczy zajęło 11 miesięcy, podczas których część robotników, wywodzących się z tutejszych grup etnicznych, zginęła. Niektórzy na pętlę Ha Giang przyjeżdżają właśnie dla słynnej Ma Pi Leng. Uważam, że to miejsce zjawiskowe, ale takich jest całe mnóstwo podczas tej motocyklowej wyprawy.

Kto ma jeszcze sporo dnia przed zachodem słońca, może pokusić się o zejście wąską serpentyną do rzeki Nho Que. Ja nie schodziłam, ale kiedyś tu wrócę i spróbuję tam zejść! Tą serpentynką mieszkańcy schodzili (a nawet, o zgrozo!, zjeżdżali motocyklami) w dół. Muszą więc tam być ich domostwa i trochę inna perspektywa na rzekę. Mnie kusi! Możecie wtedy zostawić skutery przy punkcie widokowym i zrobić sobie szybki hiking.

wietnam pętla ha giang
wietnam pętla ha giang
pętla motocyklowa ha giang

pętla motocyklowa ha giang

A potem już do Dong Van na noc. To spore miasteczko z dobrym zapleczem gastronomicznym, więc polecam zjeść tu kolację. Ja spałam w Bui Homestay Dong Van – fajna, hipisowska atmosfera.

du gia nocleg


Dzień 3. Dong Van – Yen Minh

Ten dzień to były górki, chmurki i pagórki. I więcej tarasów oraz pól ryżowych. To też na tym odcinku możesz zajrzeć do Królewskiego Pałacu Hmongów (Hmong Royal Palace). Być może “pałac” to dużo powiedziane, jednak gdy na początku XX wieku lokował się tu lokalny władca z dynastii Vuong, był to największy i najbardziej imponujący budynek w promieniu kilkuset kilometrów. W pałacu zamieszkał Vuong Duc Chinh, założyciel dynastii, która do czasu I wojny indochińskiej sprawowała władzę na terenie płaskowyżu Dong Van. Zdobycie tytułu królewskiego umożliwił mu olbrzymi majątek zbity na handlu opium (ale i poważanie wśród lokalnych społeczności). Dzięki niemu Vuong Duc Chinh dysponował pokaźną prywatną armią i na wiele lat zagwarantował sobie i swojemu synowi status władcy. Udało mu się też układać z Chińczykami mającymi zakusy na te terytoria oraz francuskimi kolonistami.

Budynek nie zrobił na mnie większego wrażenia. Jednak trzeba oddać mu szacunek ze względu na to, że jest związany z wietnamskimi działaniami politycznymi z dala od wpływów potężnego sąsiada i europejskich kolonialistów. Można zajrzeć, jeśli starcza Wam czasu i potrzebujecie jakiejś odmiany dla widoczków.

Cena wstępu: 20 000 VND (ok. 3,40 zł)



pętla ha giang bezpieczeństwo
pętla ha giang bezpieczeństwo
pętla ha giang wynajem skutera
pętla ha giang wypożyczalnia skuterów



A na noc dojeżdżamy do Yen Minh. Tutaj homestay, w którym nocowałam. Miło, czysto i smacznie.



Dzień 4. Yen Minh – Ha Giang

Dla mnie to odcinek rzek. Mijasz rzekę w kolorze musztardowym, potem kolejną mieniącą się jak szmaragd. To też moment względnie szerokich tras, ale pamiętaj – miej się na baczności, bo nimi przemieszczają się busy i ciężarówki. Trochę też będziesz mieć tu odcinków z prostą drogą, gdzie można minimalnie dodać gazu. Na początku wpisu pisałam, by trasę robić “na odwrót” niż zwykle robią to podróżujący tutaj. Jeśli zrobicie przeciwnie niż ja sugeruję, to weźcie tylko poprawkę, że wtedy ten dzień byłby Waszym pierwszym. Bądźcie wówczas ostrożni, bo do dróg Ha Giang trochę trzeba się przyzwyczaić i skoncentrować na tym, by nie wpaść pod ciężarówkę lub, co jest bardziej prawdopodobne i częste, zostać przez nią zepchniętym z trasy lub na kamieniste pobocze, które gwarantuje nam upadek. Właśnie ze względu na ciężarówki firma wynajmująca mi skuter uznała, że lepiej, żebym najpierw kierowała się na Du Gia, a nie na Dong Van (czyli na północ zmierzamy bardziej wschodnimi serpentynami [Du Gia-Meo Vac] niż zachodnimi [Yen Minh-Dong Van]). Uważam, że to była słuszna decyzja.

ha giang jak dojechać
ha giang jak dojechać



Ludność etniczna prowincji Ha Giang

Czym byłaby podróż bez ludzi? 🧕👳‍♂👲 Drogą donikąd, tak jakbyś przemierzał jałową ziemię odległej planety pozbawionej życia. Światem bez treści albo postapokaliptyczną grą 👀

Moje wietnamskie wrażenia zbudowali też Wietnamczycy. Z reguły przyjaźni, otwarci, patrzący z uśmiechem i czasem przekornym figlem w oku. Ukochałam sobie dzieciaki z północy Wietnamu, które krzyczały za mną “hello”, próbowały prześcignąć rowerem mnie na skuterze (całkiem skutecznie) i zbijały piątkę 👋 Przed wyjazdem sceptycznie podśmiewałam się, gdy czytałam o tych powitaniach podróżników przez dzieci, myśląc, że to opisy na wyrost (bo oto wjeżdża do wioski O Biały Turysta! na białym koniu, a raczej motórze, a wioska wita go niczym gałązkami palmowymi) 🌿 Ale rzeczywistość zweryfikowała te słowa i faktycznie, mieszkańcy śledzą Cię ciekawym lub uprzejmym wzrokiem, a dzieciaki wystawiają łapki, by zbić high five. Jesteś tam mile widziany.

Starałam się przystawać i spędzić z dzieciakami mikrochwilę. Urządzić z nimi małą gonitwę, pogawędkę na migi. W 4 na 5 przypadkach ziomkowaliśmy się z miejsca! Na trasie z Dong Van do Yen Minh spotkałam za to bystrzaków, którzy witali mnie nie przez “hello” a “mani, mani”, a ich małe łapki wyciągnięte były nie do zbicia piątki, lecz pokazywały na mój plecak 💰 Turystyka zmienia te społeczności. Turystyka to pieniądze i maluchy uczone są tego od początku. Jedne pomagają więc przy turystycznych biznesach rodziców (homestaye, restauracje), inne podbiegają i bezpośrednio, ot tak, pytają turystę o monetę. Boom turystyczny na Wietnam dopiero spadnie, już coraz więcej osób wybiera inne kraje Azji Południowo-Wschodniej niż Tajlandię. Mieszkańcy to widzą, więc rodzinne biznesy rosną jak grzyby po deszczu 🍄 I o ile te rodzinne, często z duszą, pomysłem i eko podejściem są super, to już te wielkie korporacyjne zabetonowują miasteczka a szczególnie wybrzeże i plaże w centrum i na południu kraju. Śpieszmy się kochać Wietnam! 💚

Ale jedno wiem na pewno – molochy może i wybudują, przykrywając plaże i trochę natury, ale urok, jaki zostanie to… ludzie.

Mam wyjątkową nadzieję, że ostaną się ludzie z mniejszości etnicznych, którzy są świadectwem oraz przedłużeniem kultury i tradycji tych ziem. Prawie 90% mieszkańców Ha Giang to właśnie ludność etniczna (ludy Hmong, Tay, Dao, Giay, Lo Lo). Różni ich od siebie religia, języki, stroje. Łączy terytorium, uprawa ziemi i kultywowanie tradycji przodków. Uprawiają kukurydzę, ryż, zajmują się poletkami konopii – i nie na jointy, tylko pod odzież. Mieszkają w drewnianych chatkach, często bez kanalizacji, asfaltowych dróg do ich wiosek i domostw – niekiedy tak, jak żyli ich przodkowie sprzed kilkudziesięciu laty.

ha giang jak dojechać
ha giang jak dojechać
ha giang jak dojechać
ha giang skuter
ha giang trasa widokowa
pętla ha giang wietnam








Bezpieczeństwo i jak się przygotować do pętli Ha Giang?

Jeśli już postanowiliście, że na Waszą listę miejsc do zobaczenia w Wietnamie trafia ta malownicza, północna prowincja to pomyślcie, kiedy lepiej się na nią wybrać – na początku czy na końcu Waszego wyjazdu. Weźcie pod uwagę, kiedy jest większe prawdopodobieństwo lepszej, bezdeszczowej pogody. Możecie też dopiero po przyjeździe lub tuż przed wyjazdem zdecydować, śledząc prognozy pogody na bieżąco. Te z Google’a całkiem dobrze się sprawdzają dla Ha Giang. Możecie też kontaktować się z Waszą potencjalną wypożyczalnią i pytać ich, jaka jest pogoda + czy sugerują przyjazd teraz, czy za np. 2 tygodnie.

A teraz kluczowe zasady bezpieczeństwa. Tylko stosujcie się do nich, żeby potem nie było, że Anka z @Podróże w Naturze nie przestrzegała.

  1. Wypożycz nałokietniki i nakolanniki. Mogą się przydać szczególnie niedoświadczonym kierowcom skutera. Ja jeszcze wzięłam znoszoną ramoneskę z Polski, która w razie kontaktu skóry z asfaltem czy żwirem miała ją chronić.
  2. Przy wypożyczaniu skutera koniecznie weź dopasowany, nie za duży kask. Tu nie ma jazdy bez kasku.
  3. Zadbaj, by wynajęty skuter miał lusterka (must-have na tej pętli, a nie taka oczywistość gdzieniegdzie w Wietnamie). Dalej: sprawne hamulce, klakson i najlepiej działający prędkościomierz.
  4. Nie prowadź zbyt szybko. Ta trasa to uczta dla oczu, nie spiesz się. Drogi są kręte, nawierzchnia czasem super, ale zwykle zdradliwa i dziurawa bardziej niż ser. 30-40 km/h, niekiedy 50 km/h to powinien być Twój standard. Nie więcej. Ci co tę prędkość przekraczają – często osoby, które już na motocyklach jeździły i myślące, że jak jest z nich porządny kawał chłopa to wolno im szybciej – mogą skończyć marnie. Jednego takiego byczka spotkałam – pędził 70 km/h (niby nie dużo, ale na tę trasę – owszem) i poślizgnął się, gdy przejeżdżała obok niego ciężarówka. Połamane żebra, w jednym szpitalu nie było lekarza, więc ponad 24 h czekał na pomoc i transport do innej placówki. Nie wyglądał, jakby polecał.
  5. Klakson niech będzie Ci melodią przewodnią! Zakręt? Trąb. Niech wejdzie Ci to w nawyk. Gdy przez 30 minut miałam zakręt co minutę lub kilka i trąbiłam, to czułam się jak ostatnia pi…erdoła. Okazało się, że to jednak świetne rozwiązanie i też często stosowane przez lokalnych Wietnamczyków. Niektórzy z nich dają gazu na tych drogach, bo mają wprawę, a inni jeżdżą zachowawczo (może najbardziej boją się nieodpowiedzialnych turystów 🙂 ). Także TAK – klakson koniecznie!
  6. Ciężarówki i autobusiki to największe zło tych tras. Większość z nich jest wąska, a pobocze śliskie, niestabilne i zdradliwe. Ciężarówy przepychają się, jadą środkiem, nie obchodzi ich, że mijają motocyklistę. Łatwo możesz więc zostać przez nie zahaczony (jeśli nie uważasz lub nie masz lusterek), a tym bardziej – możesz zostać zepchnięty na to diabelskie pobocze. Ja miałam taką sytuację (jedyna nieprzyjemna na całej pętli Ha Giang), że minęły mnie ciężarówka, potem autobus, wymuszając miejsce na drodze, co zepchnęło mój pojazd na jej skraj. W ciągu 3 minut skuter 2x wywalił mi się w ogromne kamienie, które tworzyły przydroże. W sumie lepsze takie duże kamienie, w których motocykl utknie niż częściej spotykany żwirek, który powoduje poślizg dwukołowca. Weźcie też poprawkę, że kierowcy ciężarówek mają tam znieczulicę i nawet jak spowodują wypadek lub przez nich motocyklista traci kontrolę, to rzadko się zatrzymują, by pomóc. Rada? Jeśli na węższej drodze zbliża się ciężarówka to lepiej zatrzymaj się i przepuść ją.
  7. Na pętlę przyjeżdżaj tylko, gdy nie ma obfitych deszczów. Śliskie drogi sprawiają, że trasa robi się jeszcze bardziej niebezpieczna i “wypadkogenna”.
  8. Jeśli nie masz prawa jazdy kat. A, które decyduje o legalności prowadzenia skuterów w Wietnamie, to wiedz, że w razie jakiegokolwiek uszczerbku, Twoje ubezpieczenie nie zadziała.


Wietnam – prawo jazdy kategorii A a ubezpieczenie

To jedna z najważniejszych kwestii zanim powiesz TAK pętli Ha Giang. Jak w każdą podróż, powinieneś mieć ubezpieczenie. Jednakże ubezpieczenie działa na zdarzenia i rzeczy, które wykupiony pakiet obejmuje oraz szkody, które powstały w wyniku legalnego działania.

W Wietnamie, by legalnie prowadzić skuter, powinniśmy mieć prawo jazdy kategorii A (najlepiej poświadczone jeszcze stemplem w Międzynarodowym Prawie Jazdy). Jeśli coś więc Ci się stanie (tfu-tfu!) w trakcie jazdy skuterem, na który nie masz uprawnień, to wiedz, że ubezpieczyciel nie musi Ci ani pomóc, ani wypłacić odszkodowanie. Przemyśl więc jeszcze raz ryzyko, a jeśli i tak je podejmiesz, to trzymaj się zasad bezpieczeństwa, które wymieniłam powyżej. To dla Twojego dobra 🙂

PS O ile posiadanie prawa jazdy kategorii A jest istotne dla ubezpieczyciela w razie szkód poniesionych na motocyklu, to już dla władz i policji Wietnamu jest to bardziej drugorzędną kwestią. Patrole zdarzają się rzadko, a nawet jeśli to niekoniecznie proszą o wylegitymowanie się prawem jazdy kategorii A.

Bardziej więc nielegalność jazdy bez prawka kategorii A wpływa na kwestie ubezpieczenia niż na konsekwencje w razie kontaktu z lokalną policją.

To samo tyczy się większości krajów Azji Południowo-Wschodniej. W praktyce gros turystów jeździ i tak bez kategorii A.

I kilka kwestii organizacyjnych:

  • Bagaż zostaw w hostelu swojej wypożyczalni w Ha Giang (w QT za darmo i bezpiecznie mogłam zostawić bagaż). Niezbędne rzeczy na te, zapewne minimum, 4 dni pętli spakuj do mniejszego plecaka. Przywiążesz go liną do tyłu skutera. Do schowka półautomatu czy manuala raczej Ci się nie zmieści, bo silnik zajmuje tyle miejsca, że schowki w tych rodzajach skuterów są sporo mniejsze niż w automatach. A to zwykle z automatów większość z nas korzysta podczas wakacyjnych wojaży 🙂
  • Spakuj apteczkę. (Niech działa tak jak zabranie parasola – weźmiesz, nie pada, zapomnisz – leje).
  • Noclegi możesz rezerwować nawet w trakcie trasy. Godzinę przed planowanym dojazdem do miasta, gdzie spędzę noc, nadal miałam dostępne niezłe noclegi na Bookingu (koniec kwietnia).
    Jeśli tak jak ja wynajmujesz skuter w QT Motorbikes and Tour, wiedz że po powrocie z pętli, możesz wziąć u nich jeszcze prysznic.

Ile czasu trzeba, by zrobić pętlę Ha Giang?

Trasa to około 360-400 km, serpentyny, piękne widoki, dla których będziecie się zatrzymywać. Na to trzeba czasu. Rekomendowane są 4 dni. To minimum, które jest osiągalne. Mi ta podróż zajęła właśnie 4 dni.

Jeśli jesteście zaawansowanymi motocyklistami, możecie pokusić się o wjazdy na cienkie ścieżynki górskie (10-20 cm szerokości dla kół!!!), więc wtedy doliczcie sobie jeszcze z dzień, dwa. Ci, którzy mają dużo czasu na podróż po Wietnamie, polecam zatrzymać się tu na dłużej i powspinać się tymi niteczkami o własnych nogach. Myślę, że dla prowincji Ha Giang nie istnieje słowo “za długo”…

Kiedy jechać do Ha Giang?

Najlepsze terminy:

  • od marca do I połowy maja
  • od II połowy września do końca listopada

Czemu nie inaczej? Od końca listopada/grudnia do marca w wysokich górach może być zimno (temperatura niekiedy spada poniżej 0), często panuje kiepska widoczność, a nawet zdarza się śnieg. Nie jest też wtedy tak pięknie zielono.

Z kolei od około połowy maja do II połowy września trzeba liczyć się z częstymi deszczami. Te nie sprzyjają bezpieczeństwu na tej zawiłej trasie, a także samej podróży. A ja chcę, żebyście nie mogli wyjść z zachwytu i zakochali się w Ha Giang tak jak ja! 💚

Wszystko fajne, co się rusza! | Ruchome kadry we vlogu z Ha Giang

A teraz zobacz Ha Giang w ruchomych kadrach! Z tekstowej formy przerzućmy się na filmową. Kameraaa, akcja! 🎥

Jeśli właśnie planujesz podróż do Wietnamu i ciekawią Cię inne kwestie na temat tego kraju, zapraszam Cię do innych wpisów.

Podróże w Naturze Wietnam

1 Komentarz do “Ha Giang. Pętla motocyklowa i najpiękniejsze widoki w Wietnamie”

A Ty co o tym myślisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *