Wulkany od zawsze fascynowały ludzkość i były inspiracją do tworzenia legend. W Kostaryce, która liczy sobie ich kilkadziesiąt, z czego 6 jest nadal aktywna, nie mogło być inaczej. Na północy kraju w pobliżu siebie pną się w górę: liczący 1916 m n.p.m. aktywny Rincón de la Vieja i mierzący 2028 m n.p.m. uśpiony Miravalles. Ponieważ od oceanu dzieli je jedynie 50 km raczej płaskiego terenu, to stając u ich podnóży widzimy budzącą respekt ponad półtorakilometrową górę. To właśnie je odwiedziliśmy, wracając z gorącego wybrzeża Pacyfiku.  


Wulkan Rincón de la Vieja

Istnieje legenda o księżniczce, córce wodza plemienia, która zakochała się w księciu, synu wodza wrogiego plemienia. Ojciec księżniczki nie akceptował tej miłości i zepchnął jej ukochanego do krateru wulkanu. Nieszczęśnica została samotniczką, do końca życia mieszkając na zboczu wulkanu. Nauczyła się tworzyć naturalne lekarstwa i rozwinęła moc uzdrowicielki. Z czasem ludzie zaczęli udawać się do niej po zdrowie, na wulkan do „zakątka staruchy” i tak oto sam wulkan zyskał imię Rincón de la Vieja.  

Tak jak legenda, wciąż żywy jest sam Rincón de la Vieja, który ostatnią erupcję miał w 2017 roku. Zaś wcześniej, gdy był bardziej aktywny, służył jako naturalna latarnia morska dla statków na Pacyfiku. Obecnie na zboczu wulkanu znajduje się park narodowy ukazujący odwiedzającym aktywność wulkaniczną. Wejścia są dwa: Las Pailas Ranger Station i Santa María Ranger Station i od ich nazw wyróżnia się dwie części parku. Pomimo że mają ze sobą bezpośrednie piesze połączenie, jego przejście zajmuje około 3 godzin leśnym szlakiem w jedną stronę. Jeśli chcecie zobaczyć obie, to rekomendujemy zwiedzenie najpierw jednej części, następnie transport samochodem i poświęcenie więcej czasu na drugą część.



Bilety i cena – Rincon de la Vieja

Do obu części można wejść na jednym bilecie, który kosztuje 15 USD. Zapamiętać należy jeszcze dwie informacje: w poniedziałki jest zamknięte, a w pozostałe dni warto być na miejscu możliwie wcześnie. Podobnie jak w innych parkach narodowych, Kostaryka dba o to, żeby turyści nie zadeptywali przyrody i nie tłoczyli się na szlakach, więc obowiązują limity zwiedzających. Jeśli się nie załapiesz, to będzie trzeba poczekać kilkadziesiąt minut, aż ktoś wyjdzie, żebyś Ty mógł wejść.


Sektor Santa María w Rincon de la Vieja

My zaczęliśmy od wejścia Santa María, do którego dojazd jest umiarkowanie trudny. Samochód 4×4 zdecydowanie ułatwia sprawę. Po zostawieniu pojazdu na parkingu udaliśmy się do domku strażników, żeby kupić bilet i zamienić kilka słów o szlakach. Głównymi atrakcjami tej części parku są półdziki szlak z aktywnością wulkaniczną i leśne baseny gorących źródeł.

Jak dowiedzieliśmy się od strażnika, kilka dni przed naszym przyjazdem została podjęta decyzja o nieodwracalnej likwidacji gorących basenów! Powodem była smutna historia jednego z turystów, który zaraził się tam rzadką bakterią, w wyniku czego zmarł. Szansa złapania tej bakterii była bardzo mała, zwłaszcza przy zalecanym nie zanurzaniu w wodzie twarzy, jednak władze parku uznały, że nie mogą pozwolić sobie na ponoszenie takiego ryzyka i zaplanowały wyburzanie basenów.

Wybraliśmy się więc na spacer lasem w poszukiwaniu fumaroli, czyli miejsc aktywności wulkanicznej w postaci dymu wydostającego się z pęknięć w skałach, bulgoczących gazów w gotującej się wodzie i gorących błot. Bardzo przyjemny szlak gwarantuje większość tych zjawisk. Nie w takiej skali jak w Las Pailas, ale za to nie ma tu ani grama komercji, aktywność wulkaniczna jest dosłownie na wyciągnięcie ręki. Wszędzie da się wejść, sam decydujesz, jak długo wdychasz siarkę objawiającą się potężnym zapachem jajek na twardo. Jest to bez wątpienia gwóźdź programu po stronie Santa María, ale w obliczu wyburzenia basenów uważamy, że tę część można sobie odpuścić. Tym bardziej, że więcej wyziewów zobaczycie i poczujecie w części Las Pailas.

rincon de la vieja






Sektor Las Pailas w Rincon de la Vieja

Z kolei Las Pailas to opcja dla nieposiadających terenowego samochodu, lubiących zadbane szlaki i zorganizowane atrakcje turystyczne. Z wygodnego parkingu przechodzi się do nowego budynku i po przekroczeniu bramki rozpoczyna się spacer ekstremalnie zadbanym i wygrodzonym szlakiem. Duch komercji unosi się tu równie silnie co siarkowe opary. Spacer ma swoje plusy. Szlak, stacja po stacji prowadzi do miejsc o najobfitszej aktywności wulkanicznej. Są mocno kopcące fumarole, które dają ciekawy efekt zadymienia między drzewami. Są duże, gotujące się baseny błotne, jest w końcu sporo interesujących kamieni pokrytych intensywnie żółtym nalotem (pomagają zrozumieć genezę nazwy północnoamerykańskiego Yellow Stone). Nie skręcisz tu kostki, ani nie zgubisz drogi i do Ciebie należy ocena czy to zaleta.

kostaryka rincon de la vieja

kostaryka rincon de la vieja

rincon de la vieja

rincon de la vieja kostaryka

park rincon de la vieja kostaryka











park narodowy rincon de la vieja

Park Narodowy Rincon de la Vieja – czy warto?

W naszym dwuosobowym teamie mamy podzielone opinie co do tego, który szlak jest fajniejszy. Michał docenił dzikość i autentyczność mniejszych, ale nie odgrodzonych barierką fumaroli w części Santa María. Z kolei w Las Pailas efektowną aktywność wulkaniczną psuła mu trochę nadmierna dbałość o uporządkowanie szlaków, przeszkadzało wybetonowanie i skrupulatne wygrodzenie każdej wulkanicznej atrakcji. Zdaniem Ani Santa María to dość zwykły las z drobną, nie robiącą większego wrażenia aktywnością wulkaniczną. Potwierdza, że część Las Pailas zawodzi komercją i dopieszczeniem, co jest ważniejsze w hotelach czy muzeach, ale nie na łonie natury. Jednak uznaje ten szlak za najbardziej wulkaniczne doświadczenie podczas wyjazdu do Kostaryki.

Bo wiedzcie, że chociaż wulkanów jest tu mnóstwo, w końcu kraj leży w obrębie Pacyficznego Pierścienia Ognia, to wspinaczki na wulkany są zwykle zabronione i bliższy kontakt z nimi jest dość ograniczony. Nie to, co chociażby na Etnie. W Kostaryce raczej pochodzicie po niższych zboczach i będziecie podziwiać wulkaniczną przyrodę z dołu, a nie z góry. Podsumowując, Rincon de la Vieja wyobrażaliśmy sobie inaczej. Spodziewaliśmy się dziczy i że będzie to jeden z mocniejszych punktów podróży. Tak się nie stało i uważamy, że ten park narodowy można sobie odpuścić. Spragnionym wulkanów i porządniejszego trekkingu polecamy okolice wulkanu Arenal i trudny szlak na wygasły wulkan Cerro Chato. Nie będzie tam wyziewów, ale jedna z najpiękniejszych dżungli, jaką widzieliśmy w Kostaryce, bardzo wymagający szlak i jezioro w kraterze, w którym można pływać.


Wulkan Miravalles

Miravalles to z kolei „patrzący na doliny”, a my z dolin patrzyliśmy na niego. Wspaniały wulkan, z dołu bodaj najładniejszy jaki widzieliśmy w Kostaryce. Również aktywny, kuszący zjawiskami wulkanicznymi i rozsianymi w okolicy hotelowymi kąpieliskami, którym ogrzewa wodę. Ze względu na obfite deszcze mogliśmy podziwiać go jedynie z odległości, ale jakie to były widoki! Wokół jego zboczy znajduje się lokalne centrum mleczarstwa, dzięki czemu nasz nocleg Paraiso Volcano Lodge częstował nas do śniadania świeżutkim krowim serem, dość rzadkim przysmakiem w Ameryce Środkowej. Jeśli jesteśmy przy noclegu, to domek, w którym spaliśmy miał bezpośredni widok na Miravalles, co czyniło go dobrym zarówno jako baza wypadowa na Rincón de la Vieja, jak i miejsce do chillowania, gdy pogoda była gorsza.


Na razie na wulkanie Miravalles nie ma oficjalnych szlaków ani parku narodowego na jego terenie. Od lokalnych mieszkańców wiemy jednak, że władze planują założenie tam parku i budowę regularnych szlaków trekkingowych. Jeśli tylko takie się pojawią, to bardzo polecamy Wam przyjazd w te rejony. Chociaż Park Narodowy Rincon de la Vieja nie skradł naszych serc, to już bliskie mu okolice, szczególnie te przy wulkanie Miravalles, zdecydowanie oczarowały nas swoją zielenią, wiejską sielanką i wzniesieniami.

wulkan miravalles

wulkan miravalles

wulkan miravalles

wulkan miravalles wygasły
okolice rincon de la vieja

Na koniec musimy też wspomnieć jedną z lepszych restauracji typu soda w jakiej jedliśmy. To Soda Al Natural w miasteczku Guayabo prowadzona przez dwie fantastyczne kobiety. Jeśli spędzisz cały dzień na wulkanie, to będzie smakowało podwójnie!


Kostaryka Podróże w Naturze

A Ty co o tym myślisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *