Podlasie… 💚 Czy już sama nazwa nie budzi w Was wewnętrznych iskierek radości i tęsknoty za magią? Coś takiego jest w Podlasiu, że przywołuje świat pełen obietnic przygody, zapachu chleba z pieca, dźwięków skrzypiącej podłogi w chacie i odrobiny tajemniczości. Jakby przebiegała tu niewidzialna granica między nostalgią a dzisiejszym życiem pospiesznym. Podlasie ma specjalne miejsce w naszych sercach. To lekko oniryczna kraina, gdzie ludzki świat zatopiony jest w naturze i z nią współgra. A czas płynie w slow motion, zapraszając na podlaski kurs relaksu.

KOLOROWE I DREWNIANE CHATY PODLASIA

Podlasie to lasy, jeziora, rzeki, łąki i zamieszkujące je dzikie zwierzęta. Kiedy przemierza się te olbrzymie przestrzenie, można odnieść wrażenie, że natura nie powiedziała tu jeszcze ostatniego słowa, a człowiek do końca jej nie zdominował. Pośród oceanu przyrody co jakiś czas wyłaniają się archipelagi wiosek, a w nich rzędy pięknie zdobionych, tradycyjnych chat. Jesienią urody dodają im jeszcze kolorowe szaty drzew, które jako wieloletni towarzysze okalają i tak już barwne domostwa 🍁🍂

Kraina Otwartych Okiennic: Trześcianka, Soce, Puchły

Podlasie chatą stoi! Chatą z finezyjnie zdobionym frontem, za wykonanie którego właściciel musiał zapłacić rzemieślnikowi krową lub nawet dwiema. Technika i tradycja zdobienia chat przywędrowała na Podlasie z Rosji. Podczas I wojny światowej, w 1915 roku, mieszkańcy obawiający się zbliżających się wojsk niemieckich podjęli decyzję o emigracji w głąb kontynentu. Wydarzenie na kartach historii zapisało się pod pojęciem bieżeństwo. W reszcie kraju mgliście znane, tutaj, na Podlasiu jest pamiętane. Z kolei tam, w Rosji, w 1917 roku podlaskich uchodźców zastała rewolucja. Wielu z nich widząc, że wszędzie jest źle, podjęło decyzję o powrocie na swoje, na Podlasie, które dobrze znali. Co zdążyli na emigracji podpatrzeć, przywieźli ze sobą. To był moment intensywnego rozkwitu dekoracyjnej architektury, ale zdarzało się, że już wcześniej, w II połowie XIX wieku, niektórzy mieszkańcy stosowali zdobnictwo zainspirowani domami wysokich urzędników carskich, którzy przebywali tu z racji zaboru rosyjskiego. Kultury polska i ruska zawsze się tu przenikały.

Podczas bieżeństwa podpatrzyli przede wszystkim wycinane w drewnie dekoracje snycerskie z pięknymi symetrycznymi ornamentami i kolorowe okiennice. Od tych drugich nazwę wzięło skupisko trzech wiosek: Trześcianka, Soce i Puchły, zwane Krainą Otwartych Okiennic. Szczycą się one tą unikalną architekturą. To tutaj przyjeżdżają turyści, aby uchwycić na zdjęciach okazałe okiennice w chatach mieszkańców. Niemal każde domostwo zadbało o wyróżniające się zdobienia. Nazywa się je z rosyjska – wyrezkami – czyli wycięciami. Cieśla do ich stworzenia używał symetrycznego szablonu i piły z wąskim ostrzem, dzięki którym tworzył drewniane “wycinanki”.

kraina otwartych okiennic

Drewniane chaty poza utartym szlakiem: Ciełuszki, Kaniuki, Pawły, Wojszki, Ryboły i Plutycze

Ale przecież nie tylko trzy słynne wsie na całym Podlasiu chlubią się kolorowymi okiennicami. W dobie wyzwań związanych z overtourismem, czyli nadmierną koncentracją ruchu turystycznego w tych samych miejscach, chcemy zaprosić Was do odwiedzenia również innych wsi. Już spoza rozsławionego szlaku Krainy Otwartych Okiennic, gdzie fasady chat są równie imponujące i malownicze. Daleko jechać nie trzeba, bo wszystkie wsie są blisko siebie, w Dolinie Narwii.

Po odwiedzeniu Krainy Otwartych Okiennic lub od razu ruszając w mniej znane, pojedźcie do Ciełuszek. Zobaczycie tam kolejne zachwycające oko chaty. Jadąc dalej, skierujcie się na Kaniuki. To przeurocza wieś bajecznie położona nad samą rzeką Narew. Ma nieco bardziej letniskowy, kameralny klimat i zdobione chaty, które skradły nasze serce. Kolejne trzy wioski, jeszcze bardziej na zachód, w których można podziwiać okiennice to Pawły, Ryboły i Wojszki. A na samym końcu, w piękny jesienny dzień zachwyciły nas Plutycze. Nieco większa, ale wciąż klimatyczna wioska, gdzie mieszkańcy z dumą pielęgnowali swoje okiennice, znajdując chwilę na krótką pogawędkę.

kraina otwartych okiennic

kraina otwartych okiennic

Przeżyj to sam – noclegi w tradycyjnej chacie

Po tym jak napatrzyliśmy się na dziesiątki chat od zewnątrz, zamarzyło nam się wejście do środka jednej z nich. Rzeczywistość przerosła nasze oczekiwania! Okazało się, że istnieje możliwość zaznania życia w drewnianej chacie na własnej skórze.

Korolowa Chata

W tym celu zatrzymaliśmy się na dwa dni w Korolowej Chacie w pobliskim Nowoberezowie. To czarowne miejsce, w którym czas płynie wolniej. Każdy kąt wypełniony jest dobrą energią. Romantycznie przygrywa gramofon (nie odmówiliśmy sobie tańca do Pamiętasz, była jesień), a szczapy drewna cichutko trzaskają w piecu kaflowym, który ogrzewa wszystkie pomieszczenia. Z zewnątrz podlaskie chaty wyglądają na malutkie, jednak w środku mieszczą w sobie dwa współczesne mieszkania. W drewnianych łóżkach śpi się wyśmienicie. Kto miał przyjemność w dzieciństwie bywać w chatach pradziadków, wie, że sny w nich są rozkosznie miękkie i ciepłe. Dla nas Korolowa Chata była prawdziwym powrotem do dzieciństwa, bo Ania dzięki swoim wschodnim korzeniom, swoje pierwsze wakacje spędzała w chacie ze strzechą u swojej prababci na ukraińskiej wsi. Okna w takich chatach, tradycyjnie uszczelniane na watę przyozdobioną polnymi kwiatami, zapewniają ciepło nawet w jesienne noce. Dookoła cisza, spokój, brak sąsiadów i zanieczyszczenia światłem, a więc i piękne gwiazdy. No, to korolowych snów…

Korolowa Chata to nasze podlaskie miejsce wzruszeń. Widać w niej czułość gospodarza, Pana Sławka, do swoich dziadków, po których odziedziczył domostwo i z którymi spędzał tu czas od najmłodszych lat. Dzięki niemu zyskała ona drugie życie i dawną świetność. Pan Sławek zrobił to w najlepszym stylu! Dowodem nasze słowo i nagroda w Konkursie na Najlepiej Zachowany Zabytek Wiejskiego Budownictwa Drewnianego w Województwie Podlaskim.

podlasie nocleg w chacie

Ostoja Dębosze

A co powiecie na drewnianą chatę w sercu puszczy w prawdziwej głuszy? Jeszcze inne doświadczenie życia w podlaskim tradycyjnym domu daje Ostoja Dębosze. Położona w dzikich lasach przylegających do białoruskiej granicy pozwala na cyfrowy detoks z dala od zasięgu telefonicznego. Blisko zaś tego, co podlaskie, atawistyczne i naturalne. To tu sąsiadem będą Ci tylko lasy i jego mieszkańcy: żubry, jelenie i łosie. Gospodarze zdradzą Ci sekretną polanę, gdzie możesz wypatrywać tych dostojnych zwierząt. W Ostoi Dębosze zaznasz rytuału ruskiej bani, okładając się witkami brzozowymi, schładzając się lodowatą wodą z wiadra, a pomiędzy seansami nawadniając organizm wywarem z lokalnych ziół. Ruska bania to podlaskie dobro regionalne! Przywędrowała wraz z rosyjskimi staroobrzędowcami, o których pisaliśmy we wpisie z Suwalszczyzny. Po tym prozdrowotnym wycisku dla ciała odpoczniesz w puszczańskiej chacie, do budowy której właściciele, Ola i Wiktor, wykorzystali drewno z XIX-wiecznej chałupy ze wsi Tymianki Dębosze. Nieprzypadkowy jest także wystrój chaty! Wiktor, by nadać jej podlaskiego sznytu, nauczył się ciesiołki. Dostrzeżecie więc wiele detali, jak choćby łóżka wykonane przez niego z drewna starej stodoły czy toaletkę z beczki zamiast z pleksy.

Ale sercem domu jest przepiękny kaflowy piec! U Dęboszy udało nam się poznać zduna, Pana Wiesia. Gdyby pytano Was w Milionerach, zduństwo to sztuka budowy piecy. Bardzo czasochłonna, wymagająca techniki i… będąca rzemiosłem na wymarciu. Mieliśmy niepowtarzalną okazję zobaczyć, jak kaflowy piec stawiany jest od zera. Obok chaty jest zagroda, w której, również od podstaw, Michał nauczył się odróżniać kurę od koguta, dzięki czemu wrócił do domu bogatszy i o tę wiedzę.

podlasie slowhop chata

Podlaskie chaty są jak kurs relaksu. Zaprojektowane w duchu tradycji, wyostrzają nasze miejskie zmysły, wznoszą je na inny poziom odczuwania, przekonują, że proste rozwiązania są najlepsze i nie ma co przekombinować życia. Wystarczy być tu, i teraz. Ze sobą i swoimi bliskimi. A Podlasiacy, co zresztą sami zauważają, choć mieszkają na północy, mają dusze południowców i nauczą Cię żyć w duchu slow i blisko natury.

KOLOROWE I DREWNIANE CERKWIE PODLASIA – architektura prawosławna

Kolorów Podlasiu dodają cerkwie, są ozdobą wielu wsi, i to od wieków. Gdy mowa o drewnianej architekturze Podlasia i wschodnich wpływach, nie da się ich pominąć. Kto nie był wcześniej na Podlasiu, może poczuć się jak w dalekiej podróży. To wciąż nieodkryte, najbardziej kolorowe miejsce w naszym kraju, najbardziej różnorodne i pięknie zaskakujące. I ducha, i oczy.

A same kolory cerkwi są nie bez znaczenia! Zielone oddano w opiekę Duchowi Świętemu, nad brązowymi czuwają zwykle męczennicy, a niebieskie powierzono Matce Boskiej albo Archaniołowi Michałowi. Na Podlasiu dominują te niebieskie: czasem bardziej niezapominajkowe, niekiedy indygo lub intensywnie turkusowe. Nasza prawosławna część rodziny mówi, że niebieski kolor symbolizuje niebo, więc kolor ten sprowadza trochę nieba na Ziemię. Nawet wtedy, gdy za oknem panuje szaruga.

Gdyby Podlasie było sernikiem, to cerkwie jego rodzynkami. Jest ich pełno, dlatego będziecie często je mijać, szczególnie w okolicy Bielska Podlaskiego i Hajnówki. Liczne poukrywały się w lipowych czy brzozowych zagajnikach zagubionych wioseczek. Odwiedziliśmy ich całe mnóstwo i poniżej proponujemy Ci nasze ulubione, uszeregowane w szlak, który przejedziesz samochodem w jeden dzień lub rowerem w duchu slow. Uważaj, odkrywanie kolorowych cerkwi jest uzależniające!

Szastały – Cerkiew Ikony Matki Bożej „Pomnożycielka Chlebów”

Nasz autorski szlak kolorowych cerkwi zaczynamy we wsi Szastały. O ile wieś jest leciwa, bo istnieje od 1576 roku, o tyle mieszkańcom przez dziesięciolecia brakowało własnej cerkwi. Ta w końcu powstała. Jest najmłodsza w całym zestawieniu, bo z 2005 roku i pokazuje, że mieszkańcy Podlasia ani trochę nie zatracili poczucia stylu. Nowoczesna, ale zgodna z tradycją, bo zbudowana na planie krzyża, zaś symbolika trzech kopuł nawiązuje do Trójcy Świętej. W pięknym, niezapominajkowym kolorze. I, nomen omen, długo nie zapomnisz tej barwy!

podlasie cerkwie

Pasynki – Cerkiew Narodzenia św. Jana Chrzciciela

Jedziemy dalej i cofamy się w czasie. Niebieska, wręcz lazurowa cerkiew w Pasynkach powstała w 1892 roku. Jej rozmiar świadczy o dużym znaczeniu wsi w przeszłości. Drewniana z kamienną podmurówką, uwagę zwracają jej ośmiokątna kopuła i trzy wysunięte ganki przy każdym z wejść. Jak widać, ganki królowały nie tylko w podlaskich chatach, ale i w świątyniach.

Dubicze Cerkiewne – Cerkiew Opieki Matki Bożej

Dubicze Cerkiewne to bardzo stara wieś, pierwsze wzmianki pochodzą z 1553 roku. Niedługo od tej daty, bo w 1593 roku stanęła tu cerkiew. Nie miała łatwego losu, niejednokrotnie niszczona, stawiana była od nowa. Obecną wzniesiono w 1946 roku na zgliszczach fundamentów z 1729 roku. Daty te trafnie obrazują wpływ wydarzeń dziejowych na żywotność świątyń. Pierwsza stanęła w czasie polskiego złotego wieku, zniszczona podczas wojny północnej, następnie odbudowana, i ponownie spalona w czasie II wojny światowej. To drewniana, soczyście niebieska cerkiew otoczona cmentarzem pamiętającym poprzednie świątynie. Oko przykuwają charakterystyczne prostokątne kopuły (bardzo wschodnie!) i gotycko strzeliste okna.

podlasie kolorowe cerkwie

Stary Kornin – Cerkiew św. Michała Archanioła

Czy zza iglaków, czy przez kolorowe liście, cerkiew fajnie podgląda się z perspektywy drzewa. Pierwsza świątynia istniała tu już w 1631 roku, co upamiętnia do dziś stojący kamień. Obecna powstała w 1893 roku i była popularnym celem pielgrzymek do ikony Matki Bożej. Ikona wyjechała do Rosji w 1915 roku w trakcie bieżeństwa i nigdy już nie wróciła. Tym samym cerkiew straciła na znaczeniu a miejscowa parafia powstała na nowo dopiero w 1940 roku. Zdobienia cerkwi przywodzą na myśl wyrezki z Krainy Otwartych Okiennic.

Nowoberezowo – Cerkiew św. Apostoła Jana Teologa

Cerkiew po sąsiedzku z Korolową Chatą. Wyjątkowa, bo żółta jak wielkanocny kurczaczek! Ta drewniana świątynia dumnie stoi w Nowoberezowie od 1771 roku. Większość kościołów prawosławnych buduje się tak, by prezbiterium – czyli część, w której mieści się ołtarz – skierowana była ku wschodowi. Tak postawione świątynie nazywa się “orientowanymi”. I tu ciekawostka, bo cerkiew w Nowoberezowie nie jest orientowana.

Kuraszewo – Cerkiew św. Antoniego Pieczerskiego

Pobliskie kurhany świadczą o aktywności człowieka na tych terenach już w starożytności. Cerkiew powstała na prawosławnym cmentarzu w 1868 roku. Ma piękny brązowy kolor z kontrastującym niebieskim dachem. W jej sylwetce dominuje dzwonnica, której wysokością dorównują jedynie otaczające ją sosny supraskie. Jest pod wezwaniem Antoniego Pieczerskiego – jednego z najważniejszych świętych prawosławia i grekokatolicyzmu oraz założyciela Ławry Pieczerskiej w Kijowie – jakże ważnej w życiu wschodnich kościołów. To świątynia orientowana, także możecie włączyć kompas w telefonie i sprawdzić, jak poszło XIX-wiecznym budowniczym.

Narew – Cerkiew Podwyższenia Krzyża Pańskiego

Wzniesiona w 1881 roku, ma wszystko czego potrzebuje podlaska cerkiew: drewnianą konstrukcję, niebieski kolor, dzwonnicę, ośmiokątną kopułę i wysunięte ganki. Przywitała nas wspaniałym efektem halo, dodającym jej świętości niczym aureola. Co ciekawe cerkiew ma siostrę bliźniaczkę w Domaczewie na Białorusi. Kiedyś pojedziemy sprawdzić, dołączacie się?

Trześcianka – Cerkiew św. Michała Archanioła

A więc zakręcamy do Krainy Otwartych Okiennic. Świątynia prawosławna w Trześciankach stała już w XVI wieku, jednak nie do końca wiadomo, w którym miejscu. Obecna góruje tu od 1867 roku. Cerkiew ma intensywny zielony kolor przywodzący skojarzenia z tatarskim meczetem w Kruszynianach, do którego zabierzemy Cię za chwilę. Pomimo że nie jest niebieska, poświęcono ją Archaniołowi Michałowi. A jakby tego było mało, jeszcze w 2009 roku była brązowa! Podlaskie cerkwie nie raz zmieniają swój kolor, więc nie zdziw się, kiedy wrócisz na ten szlak po latach. Lifting cerkwi wyszedł bardzo dobrze, budowla prezentuje się świetnie, zwłaszcza na tle jesiennych liści.

Puchły – Cerkiew Opieki Matki Bożej

Dla wielu najpiękniejsza! Źródła podają, że pierwsza cerkiew została wzniesiona tutaj nawet w XIV wieku i miała osłabić pogański kult w pobliskiej wsi Ciełuszki. Budowa obecnej zakończyła się w 1919 roku. Puchły to ważne miejsce kultu ikony Matki Boskiej, której wizerunek miał się objawić na niegdyś rosnącej w tym miejscu lipie. Cerkiew jest bardzo oryginalna, ma głęboki ciemnoniebieski (kobaltowy!) kolor i geometryczne zdobienia. Budowla robi duże wrażenie w kontraście z niską zabudową okolicy. Spędziliśmy przy niej dużo czasu, także z powodu kota, który postanowił oprowadzić nas wokół. Pamiętajcie o napiwku w postaci głaskanka.

podlasie kolorowe cerkwie

Nowa Wola – Cerkiew Narodzenia św. Jana Chrzciciela

A na deser cerkiew w kolorze cappuccino. Zbudowana w 1908 roku. Geometrycznie zachwycająca bryła z typowym dla prawosławnych świątyń bębnem zwieńczonym cebulkowatą kopułą. Pełna drewnianych ażurowych dekoracji. Musicie zatrzymać się i tutaj!

podlasie żółta cerkiew

Jak sami widzicie, jesienią na Podlasiu mamy prawdziwe “święto kolorów”. Barwy jesiennych liści poszerzyły paletę kolorów, którą cerkwie proponują przez cały rok. I wiecie co? Nawet zimą, przy nagich od liści drzewach będą uwodziły przejeżdżających. Atutem cerkwi jest to, że są piękne od wewnątrz, jak i od zewnątrz. Dzięki temu podróż ich szlakiem jest dobrym pomysłem nawet na obecne czasy, gdy wnętrza większości świątyń są zamknięte.

KOLOROWE I DREWNIANE MECZETY – architektura Tatarów

Salam Alejkum z Bohonik i Kruszynian. To dwie nieduże wsie, będące dziś centrum kultury tatarskiej z dwoma czynnymi meczetami na czele. Pierwsze, co przychodzi na myśl to: skąd w Polsce Tatarzy? To lud wywodzący się z rejonu Mongolii i Bajkału. Jako Złota Orda podbił Ruś Kijowską w XIII wieku i stał się naszym sąsiadem. Przez wieki litewscy książęta oferowali im ziemię i wolność wyznania w zamian za służbę wojskową. Tym samym tropem poszedł w XVII wieku polski król Jan III Sobieski, gdy potrzebował sił w starciu z Turkami. Wprawieni w jeździe konnej Tatarzy byli idealnym sojusznikiem. W zamian za żołd otrzymali na własność słabo zaludnione podlaskie ziemie.

Do dziś w Bohonikach i Kruszynianach możemy spotkać potomków w linii prostej tamtych walecznych Tatarów! To bardzo ciepli ludzie, którzy z zapałem opowiadają o swojej kulturze, obrzędach i dzielą się swoją sycącą, pyszną kuchnią. Dobrze najedzeni w Tatarskiej Jurcie w Kruszynianach, udaliśmy się obejrzeć tatarskie meczety na Podlasiu.

Meczet w Kruszynianach

Meczet w Kruszynianiach jest najstarszym meczetem w Polsce. Nie jest pewne, kiedy dokładnie tu stanął, wiadomo tyle, że od początku XVIII wieku tu był. Zieloniutki (a to kolor islamu), drewniany, ze złotymi kopułami. Gdyby nie półksiężyc na nich, łatwo byłoby pomylić go z cerkwią. I nic w tym dziwnego, bo dawną kruszyniańską cerkiew oraz meczet budowali ci sami cieśle. A że to architektura prawosławna dominowała w krajobrazie regionu, innej nie znano, stąd też w podlaskich meczetach nie znajdziemy minaretów.

Same Kruszyniany w przeszłości były sporym lokalnym ośrodkiem, gdzie tętniło życie. Jakże kolorowe, bo współtworzyli je tatarscy muzułmanie, żydzi, prawosławni i katolicy. Anegdotycznie mówiło się, że nie ma kiedy tu pracować, bo to wieś triniedielnaya – trójświąteczna. W piątek świętować zaczynali muzułmanie, w sobotę żydzi, a w niedzielę prawosławni i katolicy. A że sąsiadowi w święcie przeszkadzać nie chciano lub wręcz z nim świętowano, to od piątku do końca weekendu od pracy nie wrzało.

Podczas wizyty w Kruszynianach, zajrzyj również na mizar – cmentarz muzułmański. Mizary zwykle mieszczą się na niedużym wzniesieniu, a mogiły przykryte są kamieniami polnymi. Największy kładzie się tam, gdzie głowa spoczywającego, zaś najmniejszy przy stopach. Na tym mizarze najstarszy nagrobek pochodzi aż z 1699 roku.

Meczet w Bohonikach

Meczet w Bohonikach nie jest tak znany jak ten z Kruszynian, ale chociażby dla oprowadzenia przez tatarską babuleńkę warto tu przyjechać. Pani Eugenia z błyskiem w oku opowie Wam o islamie Tatarów i ich kulturze. Mało tego, jeszcze zrobi mini-egzamin z tego, co zapamiętaliście. I bardzo dobrze, bo często tak mało wiemy o tym, co “nasze”. W końcu polscy Tatarzy i ich obyczaje są z nami na Podlasiu od ponad 340 lat i na dobre wpisały się w lokalny koloryt.

Tutejszy meczet wybudowano w II połowie XVIII wieku. Nie raz przechodził drobne remonty, we znaki dały mu się też czasy wojenne, kiedy to hitlerowcy urządzili w nim szpital polowy. Dziś zachwyca typowo muzułmańską florystyczną ornamentyką i kolorami wnętrz.

Bilety wstępu do meczetów:

Kruszyniany: 5 zł dorośli, 3 zł dzieci

Bohoniki: tak samo, 5 zł dorośli, 3 zł dzieci

PODLASKIE WIATRAKI

A na koniec chcemy pokazać Wam arcydrewniane budowle województwa podlaskiego – wiatraki. Okazuje się, że Podlaskie od wieków zasilało się naturą! Zboże na podlaski chleb było mielone w młynach napędzanych w 100% energią odnawialną. Przy rzekach stawiano również młyny wodne, ale nam najbardziej podobają się te wiatrowe. Ich drewniane sylwetki górują nad otoczeniem, spoglądając na okoliczne wsie. Wiatraków jest coraz mniej, niestety niszczeją nadgryzane zębem czasu i być może to ich ostatnie lata na podlaskiej ziemi. Dlatego wytypowaliśmy dla Ciebie trzy z nich, przy których warto na chwilę się zatrzymać. Najwięcej tych nobliwych wiejskich brył znaleźć można na Sokólszczyźnie, szczególnie w gminie Korycin.

Wiatrak – Aulakowszczyzna

Zbudowany w 1930 roku wiatrak typu holender. Ma zatem murowaną, nieruchomą podstawę i obracający się drewniany dach ze śmigłami, co pozwala skierować wiatrak w kierunku wiatru. Wspaniały świadek sprytu naszych przodków!

Wiatrak – Szaciłówka

Szaciłówka również może pochwalić się wiatrakiem. Postawiony w 1937 roku, piękny zwężający się ku górze wiatrak typu holenderskiego. Niestety od wielu lat nie ma już śmigieł, ale jego korpus świetnie się zachował.

Wiatrak – Szczęsnowicze

I Szczęsnowicze mają szczęście do wiatraka. Powstał w 1964 roku. To unikatowy dla tych ziem typ wiatraka sokólskiego. Podstawa jest kopcem z kamieni polnych wzmocnionych zaprawą murarską, a przez jego środek biegnie obfity słup, stanowiący oś, wokół której można obracać cały korpus wiatraka w kierunku wiatru. Wiatrak jest masywny, dominuje otaczające go pola. Po śmigłach nie ma śladu, jednak jego wnętrze jest doskonale zachowane. Na imię mu Jan, o czym przypomina metalowa chorągiewka na jego szczycie. Wiatrak Jan – brzmi dumnie, prawda?

podlasie wiatraki

Wiatrak Koryciński – spełniamy marzenie o nocy w wiatraku

Wcześniej napatrzyliśmy się na chaty i postanowiliśmy nocować w chacie. Tym razem napatrzyliśmy się na wiatraki i… mieliśmy niepowtarzalną okazję spełnić nasze małe marzenie i stać się na parę dni mieszkańcami Korycińskiego Wiatraka! Zbudowany jeszcze w 1948 roku w miejscowości Zagórze, służbę pełnił do 1974 roku, a jakiś czas temu został uratowany, przeniesiony do Korycina i zaaranżowany na nocleg. Koryciński Wiatrak to typowy, solidny paltrak. Ten rodzaj wiatraka był łatwiejszy w obracaniu do kierunku wiatru dzięki zastosowaniu stalowych rolek u podstawy. Zachował swój oryginalny charakter, tak więc noc na jednym z jego pięter jest bardzo ekscytująca. Mięciutka pościel, jak to mieli na wsiach, a na ścianach tkanina dwuosnowowa, będąca popisem podlaskiego rękodzieła. Na parterze mieści się jadalnia, gdzie rano możecie liczyć na śniadanko pełne podlaskich specjałów, w tym na króla lokalnej kuchni – sera korycińskiego! Z czarnuszką, pomidorami, ziołami i naturalny – który najbardziej Ci smakuje? Ach, i koniecznie sprawdź swoją siłę i wykorzystaj maselnicę, by ubić masło. Daj potem znać, czy było trudno.

Rzuć wszystko i jedź na Podlasie!

Na Podlasiu w każdym miejscu, które odwiedziliśmy, czuliśmy się jak w domu. Wróciliśmy z oczyszczonymi myślami, przewietrzonymi płucami, pełnymi brzuchami i rozgrzanymi sercami. Będziemy wracać po to podlaskie katharsis! I wiesz co? Niejeden rzucał wszystko i jechał na południe Polski, jednak tegoroczne wakacje pokazały, że warto zredefiniować miejsca ucieczek od tłumów i odkrywać Polskę na nowo. Więc zachęcamy: rzuć wszystko i jedź na Podlasie 🌲

A jeśli podróżujesz z dziećmi, pamiętaj, że na każde dziecko przysługuje Ci Bon Turystyczny, którym warto wesprzeć polską branżę turystyczną. Listę miejsc w Podlaskim i informacje o bonie zobaczysz tutaj. Pokaż Podlasie małym odkrywcom!

Zobacz też nasz film z Podlasia!

Wpis powstał w ramach Turystycznych Mistrzostw Blogerów – konkursu i akcji promującej polskie regiony organizowanych przez Polską Organizację Turystyczną. Dziękujemy za wsparcie i wspaniałą współpracę Podlaskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej. A Wam oraz Jury za głosy na nas, które pozwoliły nam stanąć na podium. Dziękujemy! 🙂

Podróże w Naturze Polska

A Ty co o tym myślisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *