Wulkan Irazú – ciekawostki i czy… jest aktywny?

Tak! Wulkan Irazú jest aktywnym wulkanem Kostaryki. Warto zapamiętać, że jest najwyższym wulkanem w Kostaryce (3 432 m n.p.m.). Już ten fakt czyni go atrakcją turystyczną samą w sobie. Większość z nas pociąga wszystko co naj, największe, najwyższe, najpiękniejsze! My powiemy Ci, że to, dlaczego warto zobaczyć Irazú, nie leży w jego wysokości.

Wulkan Irazú ma kilka kraterów, natomiast jeden, krater Principal, jest szczególny i przyciąga wzrok. Wszystko dlatego, że wypełniony jest jeziorem o przepięknej szmaragdowej barwie. Zależnie od pogody mieni się na różne odcienie.

Irazú w przeszłości był dość aktywnym wulkanem. Pierwszą zarejestrowaną erupcję datuje się na 1723 rok. Od tamtej pory wybuchał jeszcze ponad 20 razy. Wciąż pamiętaną, nie bez przyczyny, jest jego erupcja z 1963 roku, która… trwała aż dwa lata! Ostatnia erupcja Irazú miała miejsce pod koniec 1994 roku i nie była bardzo duża. Zdarzają się tutaj trzęsienia ziemi, a ruchy magmy wskazują, że olbrzym nadal jest aktywny.

wulkan Irazu

Park Narodowy Wulkanu Irazú

Wulkan Irazú i jego okolica funkcjonują w ramach Parku Narodowego Wulkanu Irazú. To oznacza, że teren jest chroniony, patrolowany przez pracowników SINAC – Krajową Organizację Obszarów Chronionych i jest biletowany. Wiąże się to też z tym, że jak niektóre parki Kostaryki, ma trochę ścieżek i jest “uładzony”. W każdym razie, wiedzcie, że od krateru z jeziorem odgradza drewniana barierka. To wszystko ze względów bezpieczeństwa, bo faktycznie można by się stoczyć, natomiast bez wejścia na barierkę lub podskoków niscy wzrostem mogą tego krateru nie dojrzeć.

Teren parku ma księżycowy krajobraz, przechadzamy się z ciemnym piaskiem pod nogami. Jesteśmy już na konkretnej wysokości, więc często niemiłosiernie wieje i jest zimno. Dlatego warto mieć tutaj ze sobą kurtkę czy sweter. My nie mieliśmy, więc użyliśmy prześcieradła z samochodu 🙂 Nad Irazú częste są też opady deszczu oraz mgły, które mogą skutecznie przesłonić widoczność krateru z laguną.

Na Irazú jechaliśmy w chłodny, ale słoneczny dzień. Natomiast od pewnej wysokości możesz wylądować w innej rzeczywistości: zamieć, deszcz, przeraźliwy chłód, mgły i chmury. Na początku wycofaliśmy się, bo w kasach powiedziano, że z widocznością krateru tego dnia było trudno. Takie warunki mogą się zdarzyć. Mimo braku poprawy, wyskoczyliśmy z 15$ od osoby i postanowiliśmy spróbować. Podeszliśmy pod krater i nic, mgły zasnuły szmaragdowe jezioro. Ale tutaj nawet najgorszą pogodę czekają przejaśnienia. Udało się, chmury i mgły na trochę odpuściły! Gdybyście też mieli słabe rokowania, jeśli posiedzicie tam jakiś czas, zobaczenie krateru finalnie powinno skończyć się sukcesem.

Całość parku jest niewielka, wystarczy przeznaczyć na tę wizytę maksymalnie 3h, a i w godzinę spokojnie obejdziecie ten nieduży teren. W okolicy jest jeszcze część nazywana Sector Prusia, w której można podziwiać arrayán – ciekawy okaz rośliny obficie porastającej wulkaniczne zbocza. To drzewo, którego gałęzie wiją się w niezwykle fascynujący sposób.

Wulkan Irazú – jak dojechać?

Na szczyt wulkanu Irazú prowadzi kręta i długa droga w górę. Jest wyasfaltowana, więc można dojechać tu bez auta 4×4. Za parking zapłacimy 1100 ¢, czyli ok. 7 zł.

Jest także możliwość dojazdu autokarem, który zabierze nas do Irazú z niezbyt odległego San Jose. Autobus odjeżdża codziennie o 8 rano z Ave 2, w centrum San Jose, po południowej stronie Gran Hotel Costa Rica przy Teatrze Narodowym. Do Parku Narodowego Wulkanu Irazú przyjeżdża o 10:15 i opuszcza park o 12:30.

Cena biletu wstępu do Parku Narodowego Wulkanu Irazú
  • Dorośli i młodzież – 15 $
  • Dzieci do 12 lat – 5 $

Godziny otwarcia od 8 do 15.30.

Czy warto jechać na wulkan Irazú?

Wulkany Kostaryki, chociaż jest ich wiele, nie są tymi najciekawszymi na świecie. Wejście na sycylijską Etnę, która puściła nam dymek, było zdecydowanie ciekawszym doświadczeniem. W Kostaryce na pewno zapamiętamy wejście na wygasły wulkan Cerro Chato, ale to trudna wyprawa bardzo mocno poza szlakiem, o której niebawem napiszemy. Choć ta wspinaczka była jednym z najwspanialszych doświadczeń podróżniczych, to z ostrożnością polecamy akurat to miejsce, bo wejście jest na własną odpowiedzialność.

A co do Irazú, my nie planowaliśmy tu wizyty, ale że przed oddaniem samochodu w San Jose mogliśmy jeszcze zagospodarować pół dnia na wycieczkę, to padło na pobliski wulkan. Kolor wody w kraterze Irazú jest czymś zdecydowanie zachwycającym, tak samo jak i szalejące tam czasami mgły, więc cieszymy się, że przy okazji udało się je zobaczyć. Nie jest to najciekawsze miejsce, jakie widzieliśmy podczas podróży po Kostaryce, więc mając tylko dwa tygodnie możecie je ominąć. A jeśli dysponujecie czasem, to czemu by nie? 🙂

Jeśli lubisz Podróże w Naturze, dołącz do Dzikich Podróżników i obserwuj nasze konta!

Kostaryka Podróże w Naturze

A Ty co o tym myślisz?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *