Kostaryka jest bogata w plaże! To kraj, który ma dostęp zarówno do wybrzeża karaibskiego, jak i do wybrzeża pacyficznego. W tym blogowym przewodniku, pokażemy Ci plaże Półwyspu Nicoya, a więc te leżące nad Pacyfikiem.

Zatoka Paquera i bioluminescencja – Bahía de Paquera

Naszą podróż po Półwyspie Nicoya rozpoczęliśmy od Zatoki Paquera. Pierwszy nasz kontakt z plażami i wodą miał miejsce w ciemności. I Tobie też chcemy to polecić, bo… właśnie wtedy można zaobserwować wyjątkowe zjawisko bioluminescencji. Świecąca błękitem tafla wody, to coś niesamowitego! Podziwialiśmy je z perspektywy kajaka, a wiosło dodatkowo wzburzające wodę tylko potęgowało zjawisko. Najintensywniejsze jest w czasie nowiu księżyca i przy zachmurzonym niebie. O tej wycieczce kajakiem i bioluminescencji napisaliśmy na blogu tutaj.

Plaże niedaleko Zatoki Paquera zachwycają także za dnia. Takie miejsca jak: Los Organos z plażą Gigante, plaża Posa Colorado, możesz je wpisać na swoją listę. Niedaleko jest również wyspa, Isla Tortuga, jedno z najpopularniejszych i najbardziej plażowych miejsc w Kostaryce. W tej okolicy spaliśmy w Vista Las Islas, z którego to noclegu (i innych) nasze zdjęcia i komentarz znajdziesz w tym tekście.

Plaża Santa Teresa na surfing – Playa Santa Teresa

Jeśli ciekawią Cię najlepsze plaże na surfing w Kostaryce, to Santa Teresa jest w samej czołówce! Bardzo długa, dość szeroka, z pięknym piaskiem i palmami, które kojarzą się z plażami Kostaryki, ale nie zawsze na nich występują, bo często dominują je… namorzyny. Santa Teresa to też miejscowość o tej samej nazwie, w której lubią zatrzymywać się surferzy, ale i cyfrowi nomadzi. Planujesz pracę zdalną w Kostaryce? Możliwe, że wylądujesz właśnie w Santa Teresa!

Plaża Kojota dla wrażeń – Playa Coyote

Niewykluczone, że kojoty tu są, w końcu nazwa skąd się wziąć musiała, a kojoty w Kostaryce spotkać można 🙂 My za to w jej okolicy, nawet bliżej Playa Bongo, widzieliśmy w nocy oczy szopów praczy. Wyobraź sobie, ciemna noc, nic nie widać, masz tylko latarkę czołówkę, a w czeluściach patrzy się na Ciebie ponad setka oczu!

A za dnia Playa Coyote jest super! Bardzo nam się spodobała, bo tutaj do oceanu wpływa rzeka, Rio Jabillo, której nurt zmienia się wraz z przypływem. Niesamowite wrażenie, gdy zamiast rzeki wpływającej do oceanu, to ocean wpływa do rzeki, a prąd ciągnie Cię dalej i dalej w jej głąb. Mamy nadzieję, że w tej rzece nie było krokodyli!

Na tę plażę najlepiej podjechać od strony Tanga Restaurant & Camping. Informujemy, bo Google pokazuje Playa Coyote w dwóch różnych miejscach.

Nocleg w tej okolicy spędziliśmy w Hostel & Camping Alouatta.

Plaża Corozalito i żółwie – Playa Corozalito

To jedna z najfajniejszych plaż w Kostaryce, na jakiej byliśmy! Może już wiecie, że Kostaryka to kraj, gdzie łatwo spotkać żółwie i zobaczyć ich okres lęgowy oraz pochód małych żółwi do oceanu. Żółwie kojarzą się z parkiem Tortuguero oraz plażą Ostional. Nie spodziewaliśmy się więc, że to na plaży Corozalito zobaczymy małe żółwie!

To nieduża, nie tak łatwo dostępna, ale bardzo urocza plaża. Są ładne palmy, wśród których można zobaczyć rajskie ptaki, a już na pewno usłyszeć. Ładny żółciutki piasek, świetny i intymny klimat.

Byliśmy świadkami wzruszającego spektaklu natury, kiedy to małe żółwiki podążyły do wód Pacyfiku. Jedne trafiały od razu do wody, a niektóre, jakby jej nie wyczuwały, długo szukały właściwego kierunku. Małe ciałka, nawet gdy już trafią do wody, są tak lekkie, że fale szybko zabierają je w ocean, by po chwili z siłą znów wypchnąć w kierunku piasku. Małe żółwie muszą więc przeżywać prawdziwy szok, zanim wypłyną na głębokie wody.

Ale nie każdy żółwik ma szczęście. Widzieliśmy, jak lokalni mieszkańcy, którzy przebywali na plaży, zauważyli kilka martwych ciałek, a przy nich były jeszcze żywe, które jednak nie podążały do wody. Podobno się przegrzały. Na szczęście przy wsparciu miejscowych małe żółwie mogły pognać w przeznaczony im podwodny świat.

Plaża la Islita i papugi ara – Playa La Islita

Wiedzieliśmy, że chcemy zobaczyć “plażę papug”! Szczególnie po doświadczeniu w Parku Narodowym Corcovado, gdy ary latały nam nad głowami, a my czuliśmy ciarki na całym ciele. To ma w sobie coś magicznego, takiego atawistycznego, że czujesz, że nad Tobą dzieje się czyste dobro! Ary zwykle latają w duecie, co tylko potęguje wrażenia.

Także na plażę La Islita jechaliśmy do papużek, ale okazało się, że to również urocza i bardzo przyjemna plaża na relaks. Nieduża, niezatłoczona, a w przybrzeżnych wodach dzieci i dorośli uczą się surfingu. Jeśli zechcesz pobrać lekcję nauki, spokojnie znajdziesz tutaj taką możliwość.

Plaża Camaronal i gniazda żółwi – Refugio Nacional de Vida Silvestre Camaronal

Camaron to po hiszpańsku krewetka. Tak więc plaża Camaronal to coś w rodzaju Plaży “Krewetkowej”. Z wędką nie siedzieliśmy, za to widzieliśmy tutaj gniazda żółwi, które są oznaczone kijkami wbitymi wokół nich, tak aby nikt przypadkiem na nie nie nadepnął. Plaża ma mocno oceaniczny, surowy charakter, leży tutaj ciemny, wręcz czarny piasek. Jeśli chcecie na nią zajrzeć, to w poszukiwaniu żółwi, bo do kąpieli można znaleźć bardziej przyjemne miejsca. Ponadto plaża ta jest pod ścisłą ochroną, na niej swoje działania prowadzą wolontariusze, mający na celu wzrost liczby narodzin żółwi, a następnie “przywrócenie” ich morzu.

A jak wygląda składanie jaj przez żółwie? Na kostarykańskie plaże przybywają około lipca aż do listopada. Powoli przesuwają się po plaży, by płetwami wykopać dołek i składają w nim nawet ponad 100 jaj. Pamiętajcie, by nie podchodzić zbyt blisko żółwi, które wyszły na ląd w celu rozrodu. Tłumy turystów mogą bowiem zaburzyć ten cykl życia. Flesze, bliskość ludzi, hałas i kroki przez które wibruje grunt mogą sprawić, że zwierzęta zestresują się i nie złożą jaj.

Zależnie od gatunku żółwia, okres inkubacji wynosi od 45 do 75 dni. Jak można dowiedzieć się z tablic na plaży, małe żółwie oliwkowe wyklują się za 45-55 dni od złożenia jaj. Czarny żółw na świat przyjdzie po 55-65 dniach, zaś żółw skórzasty po 60-70. Zwykle najdłużej ocean musi czekać na żółwie szylkretkowe, bo chociaż niektóre z nich wydostaną się z jaj po 45 dniach, to inne mogą w nich przebywać nawet 75 dni. W kostarykańskich parkach narodowych i na plażach można naprawdę wiele dowiedzieć się o faunie i florze!

Plaża Carillo – Playa Carillo – jedna z najpiękniejszych w Kostaryce

Plaża Carillo jest przepiękna! Leży w malowniczej zatoce, otaczają ją wspaniałe wysokie palmy, a miejsca jest pod dostatkiem. To miejsce lubiane także przez miejscowych, bo popołudniami ludzi (i latynoskiej muzyki z ich głośników) tutaj nie brakuje. Ludzi jest raczej więcej niż mniej, jednak absolutnie nie odbiera to jej uroku! O poranku można zobaczyć tę plażę niemal pustą, ale to o zachodzie słońca wygląda najwspanialej. Zobaczcie zdjęcia, ona broni się sama! Dobra informacja, na plażę Carillo bez problemu można dojechać bez auta 4×4. Kolejne plaże, które pokażemy również będą łatwiej dostępne bez 4×4 niż te z początku wpisu.

kostaryka plaże

Plaża San Juanillo i baseny skalne – Playa San Juanillo

Wybrzeże i płytkie wody w okolicy San Juanillo są często skaliste. To ciemne skały wulkanicznego pochodzenia – w końcu Kostaryka ma aktywne wulkany i całe mnóstwo wulkanów wygasłych. Te skaliste zagłębienia tworzą naturalne “baseny”, w których zbiera się bardzo ciepła woda. Na plażę można podjechać od Escuela San Juanillo. Jeśli już rozłożysz się tam na dobre i zalegniesz w skalnych basenach, nie pomiń punktu widokowego o nazwie Mirador Playa San Juanillo. To przesmyk, który oddziela jedną zatokę od drugiej. Lokując się na nim, masz dostęp do wody aż z dwóch stron.

Plaża z mnóstwem muszelek – Playa Blanca

To nie pierwsza i nie ostatnia Playa Blanca, jaką zobaczysz w Kostaryce. Plaż o tej nazwie jest kilka nawet na samym wybrzeżu na Półwyspie Nicoya. My trafiliśmy na Playa Blanca za miejscowością i plażą San Juanillo. Też jest tu dość skaliście i wulkanicznie, ale piasek jest bardzo przyjemny, więc to idealne miejsce na piknik. Pełno tu pięknych muszelek, więc jak się wkręcisz, to zrobisz sobie z nich modną bransoletkę! Ta plaża jest też naprawdę przyjemna pod względem kąpieli. Nie uświadczysz na niej tłumów, bo jest zdecydowanie na uboczu.

kostaryka plaże blog podróżniczy

Plaża Junquillal – Playa Junquillal

I kolejna plaża Pacyfiku w regionie Guanacaste. Bardzo długa, bardzo szeroka, a jednocześnie nigdy nie ma na niej tłumów. Obfituje w ciemny, niemal czarny piasek. Z tej perspektywy tego nie widać, ale już z lotu ptaka (albo drona) można zaobserwować piękny turkus przybrzeżnych wód. Z wysoka taki kolor jest widoczny niemal zawsze, natomiast z perspektywy ludzkiego wzroku wybrzeża kostarykańskich plaż są mocno oceaniczne, dość surowe. I choć malownicze, to nie są one tak “rajskie” i obłędnie turkusowe jak w meksykańskim Tulum czy przy maleńkich wyspach Tajlandii.

Plaża Avellana i drewniany most wśród namorzynów

Na tej plaży zdecydowanie można spodziewać się ludzi, szczególnie surferów. Ale i… świnki, która jest jedną z jej atrakcji. Świnka mieszka w zagrodzie. Niestety, gdy my przyjechaliśmy, by ją odwiedzić okazało się, że niedawno trafiła do świnkowego nieba, a zagroda czeka na nową różową kluskę. Poszliśmy więc dalej, by zobaczyć inną atrakcję tej plaży, czyli drewnianą kładkę wśród namorzynów.

Na Google Maps oznaczona jest jako Bridge through mangroove. Prowadzi przez, niestety, w dużej mierze już wymarły las namorzynowy. Namorzyny, zwane też mangrowcami, to niezwykle ważny ekosystem. Szkoda, że drastycznie zanika. Mangrowce są bardzo wytrzymałe i przygotowane na ekstremalne warunki, chociażby takie jak sól. Te rośliny wykształciły system, który blokuje dostawanie się soli do ich wnętrza. Ponadto stanowią rewelacyjną, naturalną zaporę przeciwpowodziową. Doceniono je po tsunami w 2004 roku na Oceanie Indyjskim, gdyż miejsca, które okalały namorzyny, ucierpiały zdecydowanie mniej. Dlatego, chociaż może nie wyglądają tak pocztówkowo jak palmy, są niezwykle cenne i dla ludzi, i dla życia wielu gatunków wodnych.

Plaża Zapotillal (Minas)

Playa Zapotillal nazywana jest także plażą Minas, i zarówno Google, jak i miejscowi stosują obie nazwy. To niuans, który pomoże Wam tu trafić 😉 To jedna z tych plaż, do których nie dojedziesz bez samochodu 4×4, który w Kostaryce bardzo, bardzo urozmaicił nam trasę podróży. Wąską drogą, pełną głębokich zapadlin trudno było dojechać nawet niezawodnym Suzuki Jimny. O ile są szutrowe trasy, które da się przejechać samochodem klasy ekonomicznej, to na tę plażę bez napędu 4×4 jechać nie próbujcie.

A plaża jest jedną z ładniejszych, jakie widzieliśmy na wybrzeżu Pacyfiku. Mięciutki, biało-różowy piasek, piękny kolor wody. Z czystym serduchem rekomendujemy. A kto będzie miał ochotę na spacer, można zajrzeć na punkt widokowy – Mirador Playa Mina.

Playa Conchal

I kolejna perełka, czyli plaża Conchal. Concha, znaczy “muszla”. I chociaż muszli tutaj nie znaleźliśmy, to widoki są bajeczne. To również jedna z najpiękniejszych plaż w Kostaryce. Zachowajcie ostrożność, bo wybrzeże w tej okolicy (od Tamarindo po Playa Hermosa) jest dość turystyczne i czasem zdarzają się kradzieże rzeczy z plaży lub z auta, jeśli zostawicie w nim elektronikę.

Najpiękniejsze plaże Pacyfiku naszym zdaniem

Chociaż Półwysep Nicoya to całe mnóstwo plaż, my odkryliśmy jeszcze jedno, mało znane wśród zagranicznych turystów miejsce u wybrzeży Pacyfiku. Jeśli ogranicza Was czas albo, przeciwnie, macie go w Kostaryce pod dostatkiem, to koniecznie udajcie się dalej na północ, na Półwysep Papagayo! Według nas, to właśnie tu można zobaczyć najpiękniejsze plaże zachodniego wybrzeża Kostaryki.

Tekst o Półwyspie Papagayo też jest już na blogu!

Jak dojechać na Półwysep Nicoya?

Półwysep Nicoya dość mocno nas zaskoczył. Kojarzył nam się przede wszystkim z łatwo dostępnymi plażami, bo to przede wszystkim tutaj zmierzają wszyscy ci, którzy chcą spędzić wakacje na plażach Kostaryki. Okazało się jednak, że to bardzo dzikie miejsce na mapie tego kraju. Chociaż faktycznie wybrzeże od Samary aż po Playa Hermosa to dość turystyczne kierunki, to południowa część półwyspu oraz jego interior zwiastują prawdziwy offroad, kurz i przygodę.

Jeśli więc myślicie o Półwyspie Nicoya, warto najpierw uzbroić się w wiedzę, dokąd dojedziecie autobusem, gdzie tylko samochodem 4×4, a gdzie uda się trafić niedużą osobówką.

Jeśli nie przewidujecie wypożyczenia auta terenowego, poruszajcie się wyłącznie po trasach oznaczonych na żółto na Google Maps. Z autem 4×4 możecie zaś zjechać cały półwysep, aczkolwiek niektóre drogi, na mapie przedstawione jako białe niteczki, mogą z szutru i kolein przejść w… rzekę. My przez nie przejeżdżaliśmy, tak też robią miejscowi. Gdyby ktoś jechał przed Wami, dobrze jest zobaczyć, w którym miejscu przecinają rzekę i pod jakim kątem, ponieważ lokalsi wiedzą, gdzie będzie najbardziej płytko. Wiedzcie tylko, że teoretycznie umowy wynajmu auta rozstrzygają, że przez rzeki nie powinno się przejeżdżać. Traktowane są one jako drogi nieoficjalne i jeśli coś się wydarzy po takim przejeździe, to nawet solidne ubezpieczenie może nie objąć szkód. Więcej o wynajmie samochodu w Kostaryce piszemy tutaj. Z kolei autobusami spokojnie dojedziecie do większych kurortów jak Nosara czy Samara.

Na sam Półwysep Nicoya można dojechać drogami krajowymi albo promem z Puntarenas. Za prom zapłacimy ok. 6 zł od osoby, ale możemy też wjechać na niego samochodem. Koszt za auto wynosi ok. 90 zł. Aktualny rozkład oraz cennik można znaleźć tutaj.

Więcej tekstów z Kostaryki znajdziesz na naszym blogu w tym miejscu. Mamy nadzieję, że pomogą Ci zorganizować Twoją podróż 🙂 Dobrego dnia, Dzicy Podróżnicy!



Kostaryka Podróże w Naturze

A Ty co o tym myślisz?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *