Olsztynek słynie przede wszystkim ze wspaniałego skansenu! Dajemy słowo, że skansen w Olsztynku jest jedną z najciekawszych atrakcji tego typu w Polsce. Jeśli i Ciebie wzywa wieś, klimat sielanki i wszechobecny śpiew ptaków, wizyta w skansenie będzie jak miód na Twoje serce! Sam Olsztynek to doskonałe miejsce na mapie Mazur Zachodnich, leżące na szlaku z malowniczych Wzgórz Dylewskich na obfite w jeziora Pojezierze Iławskie.

skansen olsztynek

Skansen w Olsztynku – raj dla dzieci i dorosłych

W skansenie nudy nie ma! Dobrze bawić się będą tu dzieci, dorośli i seniorzy. Także ruszajcie w podróż choćby całą rodziną! Teren skansenu jest ogromny, to nie jest miejsce do którego wchodzisz i zaraz wychodzisz. My spędziliśmy w nim piękne pół dnia. Są tu stare chałupy, są wiatraki, są zwierzęta (koniki polskie, kozy, owce, króliki, gęsi), jest Pijalnia Ziół, gdzie skosztujesz naparów z lokalnych traw i pełno zieleni, na której możesz urządzić piknik!

skansen w olsztynku

Historia skansenu

Oficjalna nazwa skansenu to Muzeum Budownictwa Ludowego – Park Etnograficzny w Olsztynku. Ale uwaga, nie od zawsze mieścił się on w tym zachodnio-mazurskim miasteczku! Jego historia zaczyna się u progu XX w. w Królewcu, czyli dzisiejszym Kaliningradzie. To w tym mieście ówczesnych Prus Wschodnich stanęły pierwsze zabytki skansenu. Były to ziemie niemieckie, podobnie zresztą jak i Olsztynek znany jeszcze wtedy jako miasteczko Hohenstein. Niemcy chcieli dalej rozbudowywać muzeum i potrzebowali do tego większego terenu.

I tak skansen stał się prawdziwym podróżnikiem! W 1939 roku pierwsze obiekty z Królewca postawiono właśnie tutaj, w Olsztynku. Niemcy celowo wybrali tę lokalizację, ponieważ gwarantowała spory ruch turystyczny. Wszystko dlatego, że obok znajdowało się Mauzoleum Hindenburga, który to pełnił rolę prezydenta Republiki Weimarskiej i III Rzeszy w latach 1925-1934. Choć tu trzeba dać postsciptum, że spoczynek nie trwał długo, bo przed schyłkiem wojennej zawieruchy Niemcy zdążyli wywieźć ciało, a pomnik wysadzić.

Skansen w Olsztynku szczęśliwie niezbyt ucierpiał podczas II wojny światowej, dzięki czemu do dziś możemy podziwiać wygląd dawnych budynków. Tak naprawdę jego trudny moment nadszedł dopiero po wojnie, kiedy to zaczął niszczeć, bo nikt się nim zbytnio nie opiekował. Ostatecznie trafił pod peerelowską jurysdykcję, która zajęła się nim aż dekadę po kapitulacji III Rzeszy, kończącej wojnę w Europie. Dzisiaj zadbany jest w każdym calu, tętni życiem, a zabytków tylko przybywa.

skansen w olsztynku

Chaty w skansenie – pruska architektura drewniana

Budynki, które zobaczysz w skansenie pochodzą z ziem wchodzących w skład Prus Wschodnich w chwili powstawania muzeum (czyli ok. 1910 roku). Dzisiaj to tereny:

  • Mazur Zachodnich i części Powiśla (w przeszłości to tereny znane jako Oberland/Prusy Górne)
  • Mazur (Masuren)
  • Warmii (na mapach niemieckich występowała jako Ermland)
  • regiony północno-wschodniej Polski (dawne Prusy Dolne i Natangia)
  • Obwodu Kaliningradzkiego (dawnej Sambii)
  • Małej/Pruskiej Litwy (określenie dla okolic dzisiejszego styku Litwy, Polski i Rosji)

Najwięcej obiektów ma jednak rodowód w okolicach Olsztynka i podanie takiego pochodzenia budynków też jest trafne! Bo wikłanie się w historyczno-administracyjno-etnograficzne pochodzenie, które podaliśmy wyżej, brzmi skomplikowanie, dlatego teraz lecimy z bardziej przystępnymi ciekawostkami!

Czemu chaty wyglądają właśnie tak?

Architektura zawsze jest połączeniem designu, ale i funkcjonalności! Dlatego bardzo cieszymy się, że kiedy na bieżąco relacjonowaliśmy na Stories podróż po Mazurach Zachodnich, mogliśmy wytłumaczyć dlaczego w tym regionie budowano właśnie tak, a Wy pisaliście “Aha! A ja się zastanawiałam, dlaczego domy w tym regionie tak wyglądają”.

Już mówimy wszem wobec, o co chodzi!

Otóż region Mazur, Warmii, Powiśla, Żuław Elbląskich i Malborskich to tereny podmokłe, zalewowe, co oznaczało ryzyko wilgoci, a nawet powodzi w domu. Trzeba więc było chronić swoje skarby! A największym skarbem było oczywiście zboże. Gdyby zamokło, nie można byłoby go wysiać w kolejnym roku, a następnie zbierać plonów i mieć co jeść. Dlatego trzeba było je magazynować wyżej – nie w piwnicach, nie na parterze.

Budowano więc domy podcieniowe! Na filarach stawiano wystawkę podcieniową, w której to właśnie przechowywano zboże, a latem, kiedy zboża nie było, spała w niej młodzież. Właśnie to pomieszczenie chroniło zboże i rodzinę przed powodziami. Podcienie miały też kilka innych funkcji. Na przykład reprezentacyjną! Im więcej filarów, tym byłeś bogatszy. Podcieniowa zabudowa również chroniła latem od słońca, dając kojący cień, ale też przed deszczem. Dzięki niej można było wjechać pod wystawkę wozem, a zimą nawet saniami!

Ciekawostki o podcieniach i wystawce mamy za sobą, więc może jeszcze słowo o murze pruskim! To ta elewacja, ściana budynku, którą widzisz na zdjęciu. Tak budowano w Prusach, takie budynki znajdziesz w całych Niemczech, we Francji (szczególnie w naszej ukochanej Alzacji), w Belgii, ale i Wielkiej Brytanii. Co interesujące, tych domostw jest tak wiele, bo za stosowanie technologii muru pruskiego przewidywano… ulgi podatkowe. Sam mur pruski to drewniany szkielet wypełniony cegłą. Czasem tej cegły nie widać, gdyż niektórzy tynkowali ją i bielili.

Atrakcje skansenu w Olsztynku

To oczywiście chałupy, o których wspomnieliśmy, ale też i budynki gospodarcze oraz karczmy. Nie każdy z obiektów skansenu został tu przeniesiony. Niektóre z nich są wierną kopią budowli, które były na tyle kruche, że przetransportowanie ich nie było możliwe. Większość pochodzi z XIX w. i początku XX w.

Rewelacyjną konstrukcję stanowi Kościół Ewangelicki z Rychnowa, który jest repliką (oryginalny nadal możesz zobaczyć w Rychnowie, chociaż ten w skansenie jest ładniejszy, bo oryginał pokryto dachówką). Jak pewnie wiesz, kościoły ewangelickie przeważnie są skromne, nie ma w nich przepychu jak w katolickich albo prawosławnych. Jednak tu oczy czarują przepiękne polichromie zdobiące ściany, ambonę i strop. Zachwycające są polichromie pokazujące kuszenie Adama w Raju – dawno nie widzieliśmy takich pięknych malowideł w świątyni, a tym bardziej Ewy z odsłoniętym biustem. A my szalenie polecamy Wam wejście do tego kościółka ze względu na sztukę! Przy kościele z kolei wznosi się dzwonnica, której rychnowski kościół oryginalnie nie miał i nie ma, została ona tu dokooptowana jako kopia tej ze wsi Mańki. Teren przykościelny otacza kamienny mur, który we wsiach tradycyjnie odgradzał sacrum (to, co święte) od profanum (to, co doczesne).

Są też wiatraki – paltraki, koźlaki i holender, więc można zapoznać się bliżej z tymi nieodłącznymi elementami wsi naszych pradziadów. A jeśli zobaczycie przy nich poletka lnu, to wiedzcie, że to nasza sprawka, bo trochę go tu posialiśmy!

Wszak skansen ma swoje uprawy. Hoduje się tu przeróżne warzywa, uprawia też ogródki i sadzi zioła. Co piękne, na Mazurach wciąż żywa jest kultura picia ziół, więc na terenie skansenu możecie wypić smaczne mieszanki w Pijalni Ziół. Za konkretny czajniczek płaci się 7 zł. Można też kupić pyszne konfitury i dżemy. Nasze podniebienia polecają wyborną konfiturę z płatków róży, której słoiczek kosztował nas 15 zł.

Skansen, Olsztynek – cennik

Jakie są ceny wstępu?

  • bilet normalny: 17 zł
  • bilet ulgowy: 11 zł
  • dzieci do 7 lat: za darmo
  • bilet rodzinny (2 rodziców + 2 dzieci do 16 lat): 48 zł
  • bilet na Ogólnopolską Kartę Dużej Rodziny: 10 zł
  • koszt przewodnika (dla chętnych, ale polecamy dla ciekawostek!): 70 zł
  • cena parkingu: 5 zł

Możesz też sprawdzić dni bezpłatne, bo muzeum przewiduje nawet kilka takich dni w miesiącu. Bilety można kupić online.

Olsztynek – gdzie zjeść?

Skansen, skansen i po skansenie! Ale zjeść trzeba. A nawet warto, bo w Olsztynku mieści się jedna z najlepszych restauracji z kuchnią polską, która została doceniona w przewodniku Gaullt&Millau. To Zielony Piec, w którym uwagę zwracają urocze wnętrza. Przez okna pięknie wpada światło, oświetlając antyki i… przecudnej urody zielony piec kaflowy. Od niego restauracja wzięła nazwę. Ale nie jest on wyłącznie dekoracją, ponieważ jesienią i zimą piecze się tu chleby i gęsinę.

Jeśli będziesz mieć dylemat, co zjeść, to koniecznie spytaj obsługi! Zupa grzybowa pełna aromatów świeżych i suszonych grzybów, które lokal zbiera własnoręcznie, była doskonałą rekomendacją. Dobrze tu zajrzeć choćby tylko dla niej! A na drugie ryby, mięsa, pierogi – jak u babci! Nostalgię więc wzbudza nie tylko design miejsca, ale i smaki. No, powiedzcie, kto nie tęskni za kompotem?! A jeszcze niedawno piło się go w naszych domach litrami…

Z całego serca rekomendujemy, żebyście zajrzeli do skansenu i nasycili oczy i ducha czystą radością, jaką niesie obcowanie z urokiem dawnej wsi i naturą. A potem uci(e)szyli brzuszki w Zielonym Piecu!

Jeśli będzie Wam mało sielskiego klimatu, wybierzcie się także do:

Na Mazury Zachodnie pojechaliśmy na zaproszenie tego regionu. Dzięki tej współpracy mogliśmy stworzyć wpis, który czytasz. Serdecznie dziękujemy za wsparcie Pani Marlenie Rogowskiej, Dyrektor Zachodniomazurskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej oraz Pani Joannie Malik z Działu Promocji i Edukacji Skansenu w Olsztynku.

Wskakuj też na nasze social media po więcej inspiracji prosto z podróży!

Podróże w Naturze Polska

A Ty co o tym myślisz?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *