Ha Long story ?

Aha! Zatoka Ha Long to współczesny siódmy cud świata? No to trzeba jechać. Zostawiłam ją sobie na koniec podróży, licząc, że ten deser mi posmakuje. Jak było? Przeczytajcie artykuł, a później przekonajcie się na własnej skórze!

I to dosłownie. Bo albo doświadczycie na niej ściany deszczu, albo ciepła promieni słońca. W tym przypadku, mój deser, czyli ostatni punkt w planie podróży po Wietnamie – Zatoka Ha Long, był z cukru. I rozpuścił się w deszczu. Nie takiej rozpusty się tu spodziewałam!

zatoka ha long
zatoka ha long
wietnam co zobaczyc

A teraz konkrety. Zdecydowałam się przypłynąć na wyspę Cat Ba, zamiast do miasta Halong. Widok na rozsiane w wodzie wyspy mamy i tu, i tu. Lokując się na Cat Ba, jesteśmy bliżej Zatoki Lan Ha. Mamy więc wtedy 2w1, bo jeśli wybieramy się w rejs statkiem po zatoce, to miniemy i Zatokę Lan Ha, i popłyniemy bezpośrednio do Zatoki Ha Long. Chciałabym móc Wam powiedzieć, co jest lepsze: Cat Ba czy Ha Long, ale byłam tylko na wyspie Cat Ba. Co prawda w Internetach żyje legenda, że Cat Ba jest mniej turystyczne i bardziej klimatyczne. Nie wiem jednak czy to zdanie osób, które faktycznie były w obu tych miejscach, czy po prostu zasłyszana opinia, która jest powielana. Tak czy siak ja jej zaufałam i wybrałam Cat Ba…

Jak dopłynąć na wyspę Cat Ba?

W Hajfongu, w porcie, kupiłam bilet, który zapewnił mi transport autobusem do… innego portu, skąd wypływały statki na Cat Ba, a następnie przewóz autobusem z portu w Cat Ba prawie pod mój hotel. Za bilet zapłaciłam 100 000 VND (ok. 16 zł). Obok mnie w portowej poczekalni siedział chłopak, któremu bilet sprzedano drożej – za 300 000 VND. Jechał innym autobusem, ale później już tym samym statkiem. Także negocjujcie, wybierajcie tańszą opcję, bo dopłyniecie i tak, a cena w Wietnamie (gdy brak cennika) jest dość umowną kwestią.

Skuter na Cat Ba

Trafnym pomysłem na zobaczenie wyspy jest wynajem skutera. O ile nie leje jak z cebra, bo wtedy to już trefny pomysł. Skutery możecie wypożyczyć w wielu hotelach, a także na ulicach miasteczka Cat Ba. Mnie zaskoczyło, że mają tam tylko automaty. To istotne info dla tych, którzy pokochali manuale i półautomaty na cudownej pętli Ha Giang.

Wypożyczonym skuterem pojedźcie na górę nad Cat Ba (Cannon Fort Cat Ba), gdzie będziecie podziwiać panoramę Zatoki Lan Ha z góry i zobaczycie trochę pamiątek z wojny wietnamskiej. Przy dobrej pogodzie magiczny zachód słońca gwarantowany.

cat ba czy halong
cat ba jak się dostać



Na plażę w mieście Cat Ba wybierzcie się na Cat Co Beach albo Tung thu Beach.

plaża cat ba


Możecie też okrążyć wyspę. Podrzucam Wam dobry, może najlepszy, punkt widokowy. Spodoba się szczególnie dzikuskom 🙂 Trzeba się na niego wspiąć po drabinie. To ten czerwony punkt na mapie, na przeciwległym krańcu od miasta Cat Ba. Mieści się tam port, stańcie do niego plecami i po swojej prawej stronie zobaczycie zieloną drabinkę na wzgórzu. Gotowe!


Rejs nad Zatokę Ha Long

Dla mnie dwu- i trzydniowe rejsy to nadmiar, dlatego wybrałam opcję jednodniową. W planie wycieczki miałam pływanie kajakiem po wodach i jaskiniach zatoki oraz pływające wioski. Na Cat Ba nie miałam wiele czasu, więc działałam na spontanie i wybrałam się z pierwszą lepszą firmą – Signature Journey. Mieli niższe ceny niż w moich noclegach (jeśli mnie pamięć nie myli to 37 $) + wzięłam u nich skuter – niedrogo ze względu na wykupowaną wycieczkę. Mogę ich spokojnie polecić. Sprawdziłam post factum i w necie też mają dobre opinie.

Chyba nigdy nie czułam aż takiej jedności z wodą… W dzień rejsu pogoda długo była ulewna. Gdy siedziałam w kajaku to wodę miałam pod sobą, w morzu, i tuż nade mną, z chmur – cała ociekałam deszczem. Miało to nawet swój urok. Ale też może przez tę chmurną i deszczową pogodę w ogóle nie zakochałam się w Ha Long. Przyjeżdżajcie nad zatokę w słoneczne dni. Ufam, że w innym świetle, szczególnie o złotej godzinie, może to być zjawiskowy pejzażyk.

cat ba czy halong co lepsze
cat ba co zobaczyc
halong wycieczka
halong czy warto

Podczas mojego rejsu w zatoce nie było tłoczno. Panował spokój, cisza, próbowaliśmy dojrzeć langury w koronach drzew (chyba schowały się przed deszczem), kajakowaliśmy wśród jaskiń i skalnych mogotów. Smutek jednak ogarniał na widok śmieci dryfujących w wodach tego cudu świata. Płyniesz i przez chwilę myślisz O, meduza!, a to torba foliowa. Spodobało mi się jednak, że pływając kajakami wyłowiliśmy pokaźną ilość śmieci. Płacisz za rejs, w ramach którego dodatkowo możesz naprawić błędy innych podróżujących i zebrać śmieci, które bezmyślnie wyrzucili. Coraz wyraźniej widzę ten trend w wycieczkach różnych lokalnych agencji – sprzedają oferty obcowania z pięknymi okolicznościami przyrody + dodają element wolontariatu. Kayaking połączony ze zbieraniem śmieci, trekking ze zbieraniem śmieci. Sic! To dobrze, ale niezwykle wymowne jest, dokąd sami zapędziliśmy się z plastikiem i masową produkcją. #savetheearth

cat ba czy halong co lepsze

Ciekawym elementem rejsu po Zatoce Ha Long i Zatoce Lan Ha było zobaczenie wodnych wiosek. Mieszkają w nich całe rodziny. Tu żyją, śpią, jedzą, pracują, a nawet uczą się. Kontynuują sposób życia swoich przodków. Szacunki co do liczebności tej wodnej społeczności są różne, ale według przewodnika 3000 osób to niedoszacowanie i można śmiało mówić o 5000 mieszkańców. Policzyć ich nie jest łatwo. Dzięki odkryciom archeologicznym okazało się, że wodna osada rybacka była tutaj nawet w starożytności. Robi wrażenie!

wodne wioski halong
wodne wioski halong
wodne wioski wietnam

Ludzie z łodzi – boat people

Gdy myślę o wodnych wioskach, to często na myśl przychodzą mi też wietnamscy ludzie z łodzi. To już inna historia, jednak skoro jesteśmy przy morskich opowieściach, to chciałabym krótko wspomnieć i o nich. Bo jadąc do Wietnamu, zresztą – gdziekolwiek, powinniśmy zwracać uwagę nie tylko na widoczki, ale też na historię kraju, jego wyzwania, triumfy i bolączki. Wtedy obraz jest pełniejszy. Jednym z takich elementów są właśnie ludzie z łodzi.

Gdy w 1975 r. komunistyczna północ Wietnamu odbiła południe wraz z Sajgonem, władze południowej części, amerykańscy oficjele i żołnierze, a także mieszkańcy południa uciekali z kraju. Wielu z mieszkańców próbowało ewakuacji drogą morską, łodziami. To był prawdziwy exodus. Szacuje się, że między 1975 a 1995 r. około 800 tys. osób wskoczyło na łodzie. Mnóstwo z nich padło ofiarą piratów, którzy w tamtych latach byli mocno aktywni na okolicznych wodach, wielu porwały sztormy a inni wypadli za burty przepełnionych łodzi. Ocalali uchodźcy docierali do Malezji, Filipin, Tajlandii czy Hong Kongu, by później większość z nich została przeniesiona do “krajów rozwiniętych”, jak USA, Kanada, Australia, RFN, Wielka Brytania i Francja. Później kilkadziesiąt tysięcy było repatriowanych do Wietnamu, zarówno dobrowolnie, jak i przymusowo.

Chciałam wspomnieć tę historię, bo gdy patrzymy na wodne wioski w Wietnamie, to wiemy, że ci ludzie, mniej lub bardziej, wiodą taki tryb życia z wyboru. W opozycji do tego są ludzie z łodzi, którzy na wodach znaleźli się z musu. Musieli zmagać się z falami i prądami, by przetrwać.

wietnam zatoka halong

Ha Long – warto czy nie warto?

Jedźcie! Wybierzcie tylko dobrą, słoneczną pogodę, ponieważ ona wpływa na trakcyjność tego miejsca. Jeśli dane Wam było już wcześniej oglądać azjatyckie formacje krasowe to Zatoka Ha Long nie będzie dla Was czymś totalnie nowym. Mi na myśl mocno przywodziła dżunglę Khao Sok z jeziorem Cheow Lan w Tajlandii. Zapamiętajcie z tego tekstu, że Ha Long to nie tylko #bestview na Instagramka, ale także #floatingvillages, #HumansOfHalong i #savetheearth.

Podróże w Naturze Wietnam

2 Komentarze w “Ha Long story – krótki przewodnik po zatoce i pływających wioskach”

A Ty co o tym myślisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *