Mazury Zachodnie – a gdzie to? Już odpowiadamy! Ale najpierw ustalmy słowo klucz dla tego regionu! A będzie to: s p o k ó j . Bo jak go nie znaleźć, kiedy otaczają Cię pełne jezior lasy i zaciszne wsie zapraszające na odpoczynek w rytmie slow?

Mazury Zachodnie – mapa i granice

Mazury Zachodnie to… te mniej znane Mazury! Nieco dalej od polskiej Krainy Wielkich Jezior, gdzie nazwy niektórych miejscowości, atrakcji i akwenów możesz usłyszeć po raz pierwszy. Bo Śniardwy, Mamry to jeziora znane, każdy wie o ich istnieniu. A z jeziorami Szeląg, Jeziorak czy Piekło jakoś mniej się osłuchaliśmy, prawda?

Mazury i Warmia to ziemie, które pamiętają burzliwą historię i znają zmienność losu. Odbiło się to na charakterze tych terenów, co dziś tylko dodaje im punktów do tajemniczości i bogactwa w ciekawostki. Same Mazury Zachodnie to część Mazur oddzielona od ich reszty Warmią, która wbija się w nie jak klin. Można więc powiedzieć, że Warmia oddziela klasyczne Mazury od Mazur… alternatywnych. W przeszłości Mazury Zachodnie funkcjonowały jako Oberland (Prusy Górne). Mieszkała tu przede wszystkim ludność protestancka – ewangelicka. Nadal są tu wsie, w której mieszkańcy są protestantami. Również do dziś można zobaczyć cmentarze ewangelickie! Dla odróżnienia – Warmia była zdominowana przez katolików. Tak więc przede wszystkim wpływy religijne i administracyjne wpłynęły na charakter tych regionów, które dziś leżą w obrębie województwa warmińsko-mazurskiego.

Okolice, w jakie chcemy Was dziś zaprosić, czyli Mazury Zachodnie, współcześnie obejmują miejsca takie jak Pojezierze Iławsko – Ostródzkie czy Wzgórza Dylewskie. Zabieramy więc Was w góry i Mazury jednocześnie! Bo kto powiedział, że nie da się zobaczyć gór na północy Polski?!

Wzgórza Dylewskie – wyjątkowy krajobraz na północy Polski

To wspaniałe dzieło lądolodu, które pozwala nam doświadczyć gór na Mazurach Zachodnich! Krajobraz jest pofałdowany na tyle, że zimą jeździ się tu… na nartach. Są nawet wyciągi narciarskie! My za to polecamy tę okolicę na weekendy późniejszą wiosną, kiedy pola rzepaku kwitną aż po horyzont i przeplatają się z zielonymi wzgórzami. Tworzy to niesamowity widok i jeszcze bardziej uatrakcyjnia trasę, którą warto przejechać samochodem! Albo… konno, ponieważ w okolicy znajduje się wyjątkowa, kameralna stadnina “Koń na Biegunach”. Świetne są tu także leśne ścieżki rowerowe i piesze. W ogóle nie nudzą, bo ukształtowanie terenu co rusz przygotowuje wyzwania. Jeśli w skrócie mielibyśmy opisać Wzgórza Dylewskie, to powiedzielibyśmy: krajobraz jak z tapety Windowsa!

Cały tekst i mapa naszej trasy po Wzgórzach Dylewskich czeka na Ciebie tutaj (klik!).

Skansen w Olsztynku – sielankowe miejsce blisko natury

Kochamy skanseny! W nich jak w zwierciadle widać historię regionu, a przy okazji można odpocząć w plenerze. Olsztynecki skansen robi dobrze duszy i sercu. Teren jest ogromny, pełen zjawiskowych domów podcieniowych, tak charakterystycznych dla okolicy, wspaniałej roślinności i przeuroczych zwierząt. Nie trzeba więc uciekać daleko na wieś, by znaleźć spokój, skrawek trawy na piknik, chaty jak u pradziadków i klimat, który rozbudza wspomnienia, zew wolności i pragnienie bycia blisko natury. To miejsce, które konserwuje przeszłość, a jednocześnie tak bardzo pozwala być tu i teraz. Zajedźcie koniecznie!

Cały tekst o skansenie w Olsztynku znajdziesz na naszym blogu o tutaj (klik!).

Trasa na Pojezierzu Iławskim – jeziora i pruskie zamki

Nie ma to jak wschody słońca pełne mgieł nad jeziorami i zachody, kiedy wszystko jest tak intensywne: światło, zapachy ziemi, traw, kwiatów – najlepsze perfumy prosto od Matki Natury! A bez tłumów to już doświadczenie niemal mistyczne! Dlatego zachęcamy: jedźcie nad jeziora na Mazury Zachodnie. Będzie mniej ludzi, więcej natury, spokoju i miejsca tylko dla Was. Wsiądźcie w auto i przemieszczajcie się od jeziora do jeziora! Wiele jezior na Mazurach objętych jest strefą ciszy – oznacza to brak motorówek, a więc i hałasu. Spróbujcie też żeglowania – my polecamy żeglowanie po Jezioraku – najdłuższym jeziorze w Polsce. W okolicy roi się również od zamków – krzyżackich i nie tylko. Warto zatem zahaczyć o choćby jeden z nich, na przykład zamek w Szymbarku.

Na pełen tekst o okolicach Pojezierza Iławskiego wskakuj na bloga tutaj (klik).

Podróże eko, podróże slow…

Na Mazurach Zachodnich zakochaliśmy się w spokoju, jaki tam panuje. Okazuje się, że są to miejsca mało rozpoznawalne, niehałaśliwe, nieoblegane co weekend i spoza stron przewodników. Takich lokalizacji zawsze szukamy!

Pobyliśmy wśród baardzo gęstych lasów obficie porośniętych zielonym mchem, wśród jezior, które w swej tafli wyświetlają świat – czasem pochmurny, a czasem rozświetlony pełną paletą barw. Był spokój, była cisza, a i my chcieliśmy ją zachować, nawet jeśli poruszaliśmy się samochodem. I wiecie co? To się udało! Okolicę zwiedzaliśmy hybrydą, testując model Across od Suzuki.

Jak Suzuki Across spisał się na trasach Mazur Zachodnich?

Suzuki Across, to samochód bliski podróżniczego ideału. Oczywiście należy zastrzec, że samochód uniwersalny nie istnieje, więc parkowanie tym pokaźnym SUVem w średniowiecznym włoskim miasteczku mogłoby przyprawić kierowcę o siwiznę, jednak na Mazury Zachodnie samochód pasował jak ulał.

Już na autostradzie radził sobie bez problemu, a ponad 300-stu konny silnik nawet w ekonomicznym trybie Green pozwalał na dynamiczne wyprzedzanie. W środku jechało się bardzo wygodnie, jest mnóstwo przestrzeni na wszelkie części ciała, więc nawet dłuższa trasa nie jest uciążliwa. Doceniliśmy zwłaszcza świetne widoki przez szyby i masę udogodnień w postaci wszelakich schowków, a nawet podgrzewanych foteli i kierownicy, które ratowały nam skórę po fotografowaniu wiosennego wschodu słońca, brrr.

Across posiada jeszcze jedną gratkę dla wszystkich podróżników. Po złożeniu na płasko tylnych foteli otrzymujemy długą jak lotnisko powierzchnię, która aż się prosi o materac i kołderkę do pełnej przygód nocy na dziko! Do szczęścia brakować może tylko szyberdachu, by podziwiać niebo. Suzuki jest szybkie, zwinne i oszczędne. I na co komu kamper? Oczywiście nie można nie docenić nowoczesnej hybrydy typu plug-in. Jest to kolejna duża zaleta dla podróżników. Na stacjach ładowania lub nawet w noclegu, wszędzie tam, gdzie jest prąd, można podłączyć na noc samochód jak smartfon do gniazdka… i następnego dnia jechać do 80 km bez oglądania się na stacje benzynowe. Kiedy wyczerpie się bateria, silnik przechodzi na benzynę, tak więc przy umiejętnym ładowaniu co noc można spędzić większość urlopu z pełnym bakiem „na wypadek” wyczerpania baterii.

Across jest naszpikowany technologią i samo prowadzenie wymaga złapania pewnej techniki. Im mniej dotykasz pedału hamulca, tym dalej zajedziesz. Proste? Po obu stronach kierownicy umieszczono łopatki, które zwiększają lub zmniejszają siłę hamowania silnikiem. W ten sposób hybryda odzyskuje energię, która w zwykłych samochodach zwyczajnie się marnuje i ładuje akumulatory. Złapaliśmy się na tym, że próbowaliśmy pobić rekord najdłuższej jazdy bez użycia hamulca, tak żeby być jak najbardziej ekonomicznym i móc jak najdłużej bezszelestnie przemierzać okolice na samym silniku elektrycznym. No i teraz w każdym innym samochodzie odruchowo szukamy rękami tych łopatek…

A jeszcze więcej miejsc i tras samochodowych w Polsce znajdziesz na naszym blogu TUTAJ. Szerokiej drogi, Dzicy Podróżnicy! Zaparkujcie też na naszym:

Dziękujemy marce Suzuki za zmotoryzowanie nas podczas podróży po Mazurach Zachodnich! To była piękna wyprawa, a Across to prawdziwy podróżnik!

Podróże w Naturze Polska

A Ty co o tym myślisz?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *